Ciąg dalszy mało znanego pamiętnika Wiktora Jaworskiego – oficera, przedstawiciela Rządu Tymczasowego. Krytyczna, miejscami sensacyjna relacja uczestnika powstania. Wspomnienia pod tytułem „Notatki o powstaniu w łęczyckim powiecie” przez Stanisława Bellinę, opublikowane zostały przez Agatona Gillera w zbiorze „Polska w walce” [Paryż, rok 1868]. Pisownia oryginalna, śródtytuły – clivie.
Część IV – łódzkie igraszki z Moskwą
Kapitan Skowroński zaraz w pierwszych dniach po zainstalowaniu się, założył szkołę podoficerską, której instruktorami byli dwaj oficerowie z rossyjskiego wojska: kapitanowie Jabłoński (Krasocin) i P… Jabłoński wiele przyczynił się do wyćwiczenia oficerów i żołnierzy, lecz P… w kilka tygodni usunięty być musiał z oddziału za gorszący postępek. Jednocześnie zajął się formowaniem hufca konnego, dla którego w krótszym czasie można było potrzebną ilość koni i broni sprowadzić. Hufiec ten w liczbie siedemdziesięciu pięciu ludzi wymusztrowanych wystąpił w pole 1 lipca pod dowództwem wysłanego przez Rząd Narodowy z Warszawy do naszego powiatu, rotmistrza Walentego Parczewskiego, który dawniej służył w huzarach pruskich. Parczewskiemu dodany był jako zastępca Orłowski, były oficer dragonów z wojska rosyjskiego.
Oddział Parczewskiego sam tylko działając w Łęczyckiem, staczać musiał częste potyczki z Moskwą, z których prawie zawsze wychodził zwycięzko, nigdy nie pierzchnął przed wrogiem i tem zjednał sobie chwałę dobrych żołnierzy. Dnia 8 lipca pod Walewicami w Łowickiem kawalerja Walentego Parczewskiego w połączeniu z konnym hufcem pułkownika Emeryka Syrewicza, siedemdziesięciu jeźdźców liczącym, potykała się walecznie przez kilka godzin z jedną rotą moskiewskiej piechoty i kilkudziesięciu kozakami wysłanymi w Łowicza. W tej bitwie stracili dwóch podoficerów zabitych i jednego oficera rannego; Moskale mieli w zabitych i rannych kilkunastu żołnierzy; plac boju nie został rozegranym. Syrewicz był poprzednio sztab-lekarzem wojsk rossyjskich stojących w Łęczycy, zkąd udał się do powstania, wierny powołaniu Polaka.
Nazajutrz zamiast hufca kapitana Skrzyńskiego, w którym służyli Łęczycanie, spotkali niespodziewanie Parczewski i Syrewicz pod Balkowem dwie roty piechoty moskiewskiej, dwa szwadrony jazdy i dwa działa. Moskale byli w zasadce, Polacy jednak pomimo wiele mniejszej siły odnieśli nad nimi zupełne zwycięztwo. Nieprzyjaciel stracił tu dużo rannych i sześćdziesięciu trzech zabitych żołnierzy. Pomiędzy rannymi był rotmistrz huzarów, który umarł w drodze do Łęczycy. Kilkanaście koni i kilkanaście sztucerów było prócz tego nagrodą dla walecznych. Z naszej strony mieliśmy poległych ośmiu, pomiędzy którymi był adjutant dowódzcy Tatarowicz (Kraszewski) były junkier z wojska rossyjskiego i kilkunastu rannych. Gdyby oddział Skrzyńskiego, który w porę przybył na plac boju, nie był się cofnął, lecz wypełnił dany mu rozkaz zajścia z tyłu szarżującym huzarom – Moskwa byłaby całą jazdę straciła. Nasi w ostatku walką na szable przeważyli zwycięztwo. Nieustraszoną odwagą i męztwem odznaczyli się tu: rotmistrz Parczewski, kapitan Orłowski, porucznicy
Skrzyński i Żukowski (Zawada).
Zasługuje na wzmiankę alarmowanie Łodzi, miasta liczącego do 40 000 mieszkańców a posiadającego na załodze 1 000 piechoty moskiewskiej, parę szwadronów jazdy i baterję lekkiej artylerji pod komendą pułkownika barona Bremsena, naczelnika wojennego okręgu Zgierskiego i powiatu Sieradzkiego. Porucznik S. J. otrzymał rozkaz prowadzić trzy połączone hufce Skowrońskiego, Skrzyńskiego i Syrewicza ze Zgierza w bok od Łodzi, – co spełnił, lecz przeciw życzeniu Skowrońskiego podsunął się do wsi Radogosz, bardzo blisko miasta. Skowroński postanowił skorzystać z tej okazji i spłoszyć Moskwę, uważającą się za zupełnie bezpieczną w Łodzi a wcale nie spodziewającą się zuchwałych gości. Porucznik J. jako miejscowości dobrze świadomy, wraz z Skowrońskim i kilkunastu ochotnikami, po części oficerami, ułożył, iż należy wpaść do drugiego rynku Nowym zwanego kilkoma na raz rogatkami.
Plan powiódł się zupełnie i nasi ochotnicy znaleźli się w jednej chwili o zmroku w Rynku wśród największej trwogi Moskwy, która za zborny punkt tenże Rynek miała. Złudzona ciągłemi strzałami i komendą wszystkich broni, mniemała, iż ma do czynienia z silnym nieprzyjacielem i dla tego nie wyszła z odpornej pozycji karabataljonu, w jakiej pod kierunkiem majora Kalińskiego stanęła na alarm i ograniczyła się strzelaniem na oślep rotowym ogniem. Powstańcy wystrzeliwszy z rewolwerów w Moskali, wyjechali główną ulicą przez Stary Rynek, gdzie także Moskwa kwaterująca na oślep do nich strzelała. Z polskiej strony policzyli się wszyscy zdrowi, zaś Moskwa straciła jednego zabitego, dwóch rannych i dwa karabiny. Od moskiewskich strzałów padła zabita żydówka i żyd został ranny w rynku gdy wyglądali z okna pierwszego piętra. Moskwa wystraszona czuwała noc całą pod bronią i nie chciała wierzyć nazajutrz, iż była igraszką kilkunastu śmiałków. Alarm ten miał miejsce 18 czerwca 1863 r. o godzinie 9 wieczór.
Powiązane notki:
- Powstanie Styczniowe czyli jak szlachta z imperium wojowała… Fragmenty mało znanego pamiętnika Wiktora Jaworskiego – oficera, przedstawiciela Rządu...
- Powstanie Styczniowe czyli jak szlachta z imperium wojowała… Ciąg dalszy mało znanego pamiętnika Wiktora Jaworskiego – oficera, przedstawiciela...
- Powstanie Styczniowe czyli jak szlachta z imperium wojowała… Fragmenty pamiętnika Alfonsa Parczewskiego – urodzonego w Wodzieradach k. Łasku...
- Powstanie Styczniowe czyli jak szlachta z imperium wojowała… Fragmenty mało znanego pamiętnika Wiktora Jaworskiego – oficera, przedstawiciela Rządu...
- Powstanie Styczniowe czyli jak szlachta z imperium wojowała… Fragmenty pamiętnika Alfonsa Parczewskiego – urodzonego w Wodzieradach k. Łasku...
Powiązane notki wygenerowane przez rozszerzenie Yet Another Related Posts.


Komentarze
Dodaj komentarz Trackback