Przy okazji takich dni jak 17 września lub rocznica bitwy warszawskiej media nie omieszkują przypominać o odwiecznej wrogości Polaków i Rosjan. Tymczasem, tak jak i dziś wiele nas łączy, tak i wiele łączyło przed laty.
Wiadomo, że trzon korpusu oficerskiego polskiej kawalerii w początkach II Rzeczpospolitej stanowili byli oficerowie carscy. To oczywiste, że  przynieśli stamtąd wiele zwyczajów do nowo tworzonej armii polskiej. Należały do nich na przykład tzw. „żurawiejki” – krótkie, najczęściej dwuwierszowe, wierszyki żartobliwe, ironiczne, często i niecenzuralne.

Nazwa pochodzi albo od rosyjskiego słowa „żuraw”, co oznaczało pieśń tak jak ten ptak przelotną, albo od tytułu popularnej rosyjskiej pieśni żołnierskiej „Żuraw”.  Za twórcę pierwszych żurawiejek uważa się rosyjskiego poetę Michaiła Lermontowa, który zaczął je tworzyć podczas służby w armii rosyjskiej jako junkier.

Każdy pułk kawaleryjski musiał mieć swoje żurawiejki, lepiej lub gorzej opisujące jego charakter i wojenne wyczyny. Te, nie zawsze pochlebne wierszyki, upowszechniała często „konkurencja”…
Zwykle wygladało to tak, że w czasie zabawy jeden z oficerów wychodził na środek, stawał w „pozycji żurawia” i śpiewał żurawiejkę na kolegów z innego pułku, rzucając im tym samym wyzwanie. Ci odpowiadali swoją piosenką i tak to zabawa nabierała tempa.

W polskim wojsku żurawiejki rozpowszechniły się po wojnie polsko-bolszewickiej. Początkowo miały je tylko pułki ułanów. Poźniej tradycję przejęły również pułki strzelców konnych, a także innych rodzajów wojsk: piechoty, artylerii, marynarki, a nawet lotnictwa. Po wojnie z bolszewikami każda żurawiejka musiała mieć taki refren:

Lance do boju, szable w dłoń, bolszewika goń, goń, goń!

Poza tym była już pełna dowolność i fantazja. Oto co smakowitsze przykłady:

Nie masz pana nad ułana, O piechocie nie śpiewamy, bo piechotę w dupie mamy!

Kto w Suwałkach robi dzieci? Szwoleżerów Pułk to trzeci.

Jedzie ułan – dupa w chmurach, to jest Pułk w Tarnowskich Górach.

Weneryczny i pijański, to jest czwarty Pułk ułański.

Kto zegarki po wsiach zbiera? To ułański Pułk Hallera.

Księżyc w czole, w dupie gwiazda, to tatarska nasza jazda.

Hej dziewczęta w górę kiecki, jedzie ułan jazłowiecki.

Zawsze łasy na niewiasty, to ułanów Pułk Szesnasty.

Dziewiętnasty to hołota, nosi otok jak piechota.

Słynny z mordów i pożarów, Dziewiętnasty pułk batiarów.

Słabi w szabli, mocni w pysku – to są strzelcy w Wołkowysku.

Kiesa pusta, łeb obdarty – Konnych Strzelców Pułk to Czwarty.

Po pijaństwie leży w rowie, Strzelców Piąty Pułk w Tarnowie.

Lampas z gaci, płaszcz z gałganów, to jest drugi pułk ułanów.

Lepiej zginąć na dnie sracza, niźli służyć u Kiedacza.

Czy to świta, czy to dnieje, Siedemnasty zawsze wieje.

Mają dupy jak z mosiądza, To ułani są z Grudziądza.

Dziewiętnasty to hołota, bo na konie siada z płota.

Gwałci panny, gwałci wdowy, Dziewiętnasty pułk morowy.

Kradną kury, kradną sery, Rokitniańskie Szwoleżery.

A kto Żydów poniewiera? To Pułk piąty od Hallera.

Dumna mina a łeb pusty, to jest Pułk ułanów szósty.

I tak dalej, i tak dalej, ale zawsze gotowi do boju… Współczesna kabaretowa „żurawiejka” jest mniej oszczercza i sięga dalej w przeszłość:

Hej, szable w dłoń!
Łuki w juki, a łupy wziąć w troki
Hajda na koń! Hajda na koń!
Okażemy się godni epoki, ach epoki
Ruszamy w bój, aby Baśkę uwolnić od zbója
Tatarzyn zbój, okrutny zbój, nie zwycięży nas nigdy, tralala!

Ciesz się bracie szwoleżerze…