Głupota nie zwalnia od myślenia – mawiał znany fraszkopisarz. Niestety, nie zdążył dodać, że przekonania religijne również. Kto zabiera głos w sprawach tak ważnych, jak dzieje nauki powinien trzymać na wodzy swoje przywiązanie do dogmatów i bezgraniczną miłość do przewodników stada. Inaczej, może zejść do poziomu publicysty pisemka klerykalnego.

art3_2011-2Portal „Historia.org.pl” postanowił wypowiedzieć się w głośnej sprawie dofinansowania budowy muzeum papieża Jana Pawła II i prymasa Wyszyńskiego. Autor artykułu o kuriozalnym tytule „Muzea poświęcone duchownym nie zasługują na środki publiczne? O bzdurności dyskusji wokół dofinansowania dla Muzeum JP2″ twierdzi, że ministerstwo kultury powinno koniecznie wesprzeć tę inwestycję. Mimo, że muzeum jest częścią katolickiej Świątyni Opatrzności, autor artykułu, bez żadnych wątpliwości, zgadza się na wydawanie pieniędzy podatników na kolejne miejsca kultu religijnego. Jest taki hojny, gdyż uważa, że ci dwaj panowie Wielkimi Polakami byli…

Najpoważniejszy argument ZA potrzebą dofinansowania kolejnej placówki promującej „życie i nauczanie Papieża Polaka” zawiera się w tym akapicie:

Ja do ministra o dofinansowanie muzeum poświęconego wielkim Polakom nie miałbym pretensji. Bez znaczenia jest dla mnie fakt, iż byli wysokimi hierarchami kościelnymi. Kryterium jest wg mnie przecież zupełnie inne, mianowicie pozytywne zapisanie się w polskiej historii. Janowi Pawłowi II i Stefanowi Wyszyńskiemu nie można przecież tego odmówić. Co więcej nikt nie oburza się na upamiętnianie innych duchownych, takich jak Mikołaj Kopernik, Paweł Włodkowic, Piotr Skarga, Hugo Kołłątaj, August Hlond etc. Gdyby ministerstwo dało 6 mln zł na Muzeum Kopernika we Fromborku również byłoby takie oburzenie?

Dla mnie też nie ma znaczenia, że panowie Wojtyła i Wyszyński byli wysokimi hierarchami kościelnymi. Tak, jak nie interesuje mnie czy mieli kochanki, nieślubne dzieci i czy lubili ciastka z kremem. To ich sprawa, i ich wyznawców. Interesuje mnie za to „owoc ich żywota”. Bo, po owocach ich poznacie. Porównanie ich dokonań z tym co zrobił Kopernik zakrawa na gruby nietakt wobec uczonego, bez którego świat byłby dziś daleko w tyle. Zasadnicza różnica pomiędzy Kopernikiem, który pełnił w kościele tylko funkcję kanonika, a Wojtyłą, który prawie 27 lat był zastępcą Boga na ziemi, jest prosta. Można ją ująć w jednym zdaniu: ten pierwszy obalił religijny dogmat o budowie wszechświata i pchnął ludzką wiedzę do przodu o całe stulecia, ten drugi całe życie starał się utrwalać dogmaty i zatrzymać ludzkość w starych koleinach.

astronom i biskupMikołaj Kopernik prawie całe życie służył nauce. To nie była tylko astronomia, ale i matematyka, prawo, ekonomia, strategia wojskowa, medycyna. Oczywiście, korzystał z doskonałej posady kościelnej. Jednak wyniki swoich badań astronomicznych musiał ukrywać, żeby nie skończyć na stosie, jak wielu innych uczonych, ściganych przez kościelną inkwizycję. Przełomowa praca Kopernika „O obrotach sfer niebieskich” została opublikowana dopiero po jego śmierci. Nie słyszałem o przypadku, aby w dowód wdzięczności budowano dla niego kaplice i kościoły oraz modlono się do niego o wstawiennictwo u Najwyższego. Wierni katolicy nie zabiegają o cudowne ampułki z krwią Kopernika, jego zepsutym zębem czy odciętym paznokciem. Nie modlą się też o wstawiennictwo do biskupów Kromera i Krasickiego, kanonika Kołłątaja, ani księdza Długosza.

Papież Jan Paweł II jest zaś obiektem kultu. Jego życie i nauki stanowią wartość tylko dla katolików. Od 3 lat mogą oni korzystać ze specjalnej litanii ułożonej przez kardynała Dziwisza. Brzmi jak modlitwa do bóstwa:

Gorliwy Miłośniku Eucharystii,
Niestrudzony Pielgrzymie tej ziemi,
Misjonarzu wszystkich narodów,
Świadku wiary, nadziei i miłości,
Wytrwały Uczestniku cierpień Chrystusowych,
Apostole pojednania i pokoju,
Promotorze cywilizacji miłości,
Głosicielu Nowej Ewangelizacji,
Mistrzu wzywający do wypłynięcia na głębię,
Nauczycielu ukazujący świętość jako miarę życia,
Papieżu Bożego Miłosierdzia,
Kapłanie gromadzący Kościół na składanie ofiary,
Pasterzu prowadzący owczarnię do nieba…

Itd, itd… Pełny tekst litanii tutaj.

Dla nauki miał Jan Paweł II „dobre słowo”, którego sens brzmiał mniej więcej tak: uczeni mają do spełnienia ważną rolę relikwiejp2dochodzenia do prawdy, ale prawda ta ma prowadzić do zrozumienia Chrystusa. Jeśli nie prowadzi, to należy jej zaniechać. Na szczęście nie ma już inkwizycji i ludzkość wyrosła już z bezwzględnego posłuszeństwa wobec papieży. Inaczej, zamiast latać po świecie i surfować po necie, jeszcze dziś jeździlibyśmy furmankami do sanktuariów cudami słynących… Podziękujmy za to ludziom, którzy nie słuchali papieży… A przecież ilu potencjalnych Koperników i Galileuszów przez wieki porzucało swoje badania naukowe, ilu wypierało się swoich dokonań, aby dogodzić kościelnej dogmatyce i zachować życie?

O bezdyskusyjnej zasługach dwóch kościelnych VIP-ów dla Polski może mówić tylko ktoś utożsamiający interes narodu z interesem Kościoła Rzymskokatolickiego. Każdy dorosły i trzeźwo myślący człowiek wie, że to nie jest to samo. Bardziej zorientowany dostrzeże częste rozbieżności tych interesów.

Ostatecznym efektem działalności prymasa i papieża jest zamiana dyktatury proletariatu na dyktaturę episkopatu. Role komitetu centralnego PZPR przejęli biskupi, którzy kolejnym rządom dyktują, jakie prawa mają obowiązywać w tej rzekomo wolnej Rzeczypospolitej.

Umówmy się: te 6 milionów na „muzeum” w świątyni to drobiazg. Budżet wydał już przecież na tę budowę 70 milionów, a 20 milionów dołożył jeszcze samorząd województwa mazowieckiego. Chodzi o to, że różnymi wybiegami episkopat i rząd z budżetu, w którym ciągle brakuje na szkolnictwo czy służbę zdrowia, wyciągają pieniądze na cele niezwiązane zupełnie z obowiązkami państwa. A do dziurawej wanny można lać wodę bez końca i tak nigdy się jej nie napełni…