Piszę, bo nie mam co innego robić. Piszę więc nie dla pisania, ale dla zastąpienia tego, czego nie mogę robić. Jestem przeto zastępcą pisarza…

tomasz_teodor_jez11 stycznia 1915 roku zmarł w Lozannie Zygmunt Fortunat Miłkowski. Ten działacz społeczny i polityczny, publicysta oraz powieściopisarz znany jest dziś, jako Teodor Tomasz Jeż, autor powieści historycznych. O jego działalności politycznej mało kto jeszcze pamięta.

Twórczość literacką traktował Miłkowski, jako zadanie społeczno-ideowe. Był autorem licznych powieści mających służyć propagandzie niepodległościowej. Pisał pod pseudonimami Tomasza Teodora Jeża lub Władysława Bonara. Opublikował około 90 powieści, z których wiele pozostało w czasopismach. Największą popularność zyskały jego  powieści historyczne, m.in. „Za króla Olbrachta” (1876), „Z ciężkich dni” (1881); trylogia: „Historia o pra-pra-pra…dziadku” (1861), „Historia o pra-pra-pra…wnuku” (1863), „Wnuk chorążego” (1881).

16 stycznia 1915 roku „Tygodnik Ilustrowany” we wspomnieniu pośmiertnym napisał o Miłkowskim-Jeżu:

Poprzez jędrny realizm opowieści wysuwa Jeż na czoło swą ideologię społeczną. Zastanawiając się nad stosunkiem dworu do chłopa, żąda, aby w chłopie uznano człowieka, aby mu dano możność rozwijania się, swobodnej pracy i równych praw z innymi. Ale twórczość literacka jest dla Jeża wciąż pracą przypadkową. Nawet wówczas, gdy już był znany powszechnie, pisał w „Dzienniku Literackim”: „Piszę, bo nie mam co innego robić. Piszę więc nie dla pisania, ale dla zastąpienia tego, czego nie mogę robić. Jestem przeto zastępcą pisarza, ale nie pisarzem i muszę dodać, że jestem zastępcą tymczasowym, bo robota moja czeka na mnie i ja na nią czekam”.

„Robota”, do której Miłkowski tak się palił miała charakter polityczny i militarny. W latach 1848-1849 brał udział w antyhabsburskim powstaniu na Węgrzech. W Legionie Polskim dosłużył się stopnia porucznika. Po upadku powstania przez rok był internowany w Turcji. Potem wyjechał do Anglii, gdzie został członkiem Towarzystwa Demokratycznego Polskiego.

W roku 1851 udał się do Mołdawii jako agent Komitetu Centralnego Demokracji Europejskiej. Kiedy wybuchła wojna krymska  został  obserwatorem przy wojsku tureckim. Próbował wtedy sformować legion polski, który walczyłby przeciw Rosjanom. Po upadku tego projektu przebywał na Bałkanach i w Turcji. Potem wrócił do Londynu.

W 1862 roku podjął współpracę z Komitetem Centralnym Narodowym, który po wybuchu powstania styczniowego mianował go pułkownikiem oraz naczelnikiem sił zbrojnych na Rusi. Zorganizował oddział powstańczy w Tulczy (Rumunia), który miał wkroczyć na terytorium Rosji. Oddział został jednak rozbrojony przez Rumunów, a Miłkowski uwięziony przez Austriaków we Lwowie.

W latach 1864-1866 polityk mieszkał w Belgradzie, następnie w Brukseli, Lozannie i Genewie. W latach 1866-1871 był jednym z przywódców Zjednoczenia Emigracji Polskiej w Brukseli. W 1887 roku Zygmunt Miłkowski wydał książkę „Rzecz o obronie czynnej i Skarbie Narodowym”, w której opisał projekt utworzenia funduszu, mającego służyć  finansowaniu przyszłych akcji zbrojnych w kraju. Jako inicjator Miłkowski został prezesem Komisji Nadzorczej Skarbu Narodowego.

Był także twórcą i pierwszym prezesem Ligi Polskiej, powstałej w 1887 roku, tajnej organizacji niepodległościowej, która przekształciła się później w Narodową Demokrację. Działał w Zarządzie Związku Wychodźstwa Polskiego i Radzie Zarządzającej Muzeum Narodowego Polskiego w Rapperswillu.

Pod koniec życia osiedlił się w Lozannie, gdzie zmarł 11 stycznia 1915 r. w Lozannie. Tam też – na cmentarzu Bois de Vaux – został pochowany.Pamiętniki starajacego się

O tym niezmordowanym patriocie „Tygodnik Ilustrowany” napisał jeszcze optymistycznie:

Jeż aż do śmierci, to jest do 92 roku życia, zachował świeżość i niezłomną wiarę w Ideał, ucząc kolejne pokolenia rzymskiego hartu ducha i poświęcenia dla Ojczyzny. Losy nie dały mu ujrzeć zmartwychwstającej Polski i tej jutrzenki ludów, o której marzył. Ale przyszła Polska będzie umiała uczcić należycie pamięć tego bohatera, obywatela, tułacza, patryoty…

To oczekiwanie, wyrażone w roku 1915, nie bardzo się sprawdziło. Czy rzeczywiście Polska potrafi należycie uczcić tego człowieka? Ile ulic i szkół nazwano jego imieniem? Ile scenariuszów filmowych napisano na podstawie jego niezwykłej biografii…?