To ci historia!

Blog historyczny, ciekawostki historyczne, sensacje

Wpisy z tagiem: 11 listopada 1918

11 listopada 1918 roku też był poniedziałek. Tego dnia polscy patrioci rozbrajali wojsko niemieckie, w razie oporu nie wahali się użyć broni. 11 listopada 2013 roku „patrioci” atakowali niczemu nie winną rosyjską ambasadę i nie zawahali się napaść na swoich bezbronnych rodaków… Dziennik Urzędowy „Monitor Polski” we wtorek, 12 listopada 1918 roku informował o zdarzeniach z dnia poprzedniego:

Wczoraj od samego rana wojsko polskie rozpoczęło odbiór od wojska niemieckiego instytucji wojskowych i komunikacyjnych. Między innemi dwaj oficerowie sztabu generalnego zajęli oddział sztabu generalnego przy ul. Traugutta. Rozkaz zajęcia dyrekcji kolejowej na rogu Alei Jerozolimskiej i Nowego Świata otrzymał oddział wojska polskiego onegdaj w nocy. Pomimo wezwania do oddania gmachu żołnierze niemieccy dali kilka strzałów, na które wojsko polskie również odpowiedziało strzałami. Wymiana strzałów trwała tam przez całą prawie noc. Zrana nastąpiło zawieszenie broni, aż dopiero około godziny 12 zgłosił się niemiecki komendant gmachu dyrekcji kolejowej, oświadczając gotowość oddania gmachu w ręce przedstawiciela wojska polskiego. W rzeczywistości po chwili przybył samojazdem komendant warty i w jego ręce oddano gmach dyrekcji kolejowej. Gmach obsadzono wojskiem, stawiając przed bramą warty polskie.

W obecności naczelnika warszawskiej dyrekcji odbyło się przejmowanie urzędów w dyrekcji kolejowej. O godzinie 9 i pół rano przeszedł dworzec kolejowy w ręce polskie, a o godzinie 12 i pół — zarząd kolejowy.

Wieczorem około godziny 4 wysłano na drezynie urzędnika kolejowego, który bez przeszkody dojechał do Pruszkowa, stwierdzając, że linia jest nieuszkodzona.

Około 9 rano w rękach wojskowych polskich znalazły się garaże z automobilami niemieckiemi oraz cały park automobilowy, nad którym komendę objęli pp. Bitschan i Pręgowski.

Około godziny 10 rano inspekcje policji niemieckiej były już owładnięte przez wojsko polskie; szucmani [strażnicy] rozbrojeni i milicja objęła czynności policji.

Około południa nad gmachem poczty na placu Wareckim zawieszono flagę polską i ustanowiono posterunek wojskowy polski.

Telegraf zajął wczoraj przed południem oficer polski.

W południe cała cytadela była już w posiadaniu władz polskich i obsadzona przez wojsko. Na terenie cytadeli znajduje się niemiecki telegraf bez drutu, zdatny do użytku. W składach twierdzy znalazły się zapasy amunicji, znaczna liczba karabinów, armat, kilkaset wozów obozowych, jaszczyków [wóz służący do przewożenia amunicji], lawet od armat i inny materjał bojowy. Ze znajdującego się w środku cytadeli więzienia zostali wypuszczeni polityczni.

Pałace Bruehlowski i Saski zajęte zostały wczoraj przez władze polskie. Papiery polityczne i archiwa przejęte i zabezpieczone zostały przez p. K. Sienkiewicza w imieniu ministerjum spraw wewnętrznych. Gmach i biura urzędu prasowego i cenzuralnego niemieckiego przeszły całkowicie w ręce polskie w południe. Akta tego urzędu przejmowali urzędnicy biura prasowego Rady Ministrów i ministerjum spraw wewnętrznych już od rana.

Pochód narodowy 17 listopada 1918, na placu Trzech Krzyży, źródło: Pierwsze dni wolności. Warszawa od 10 listopada do 18 listopada 1918 r., pod red. Andrzeja Stawarza, Warszawa 2008.

Bank Wschodni dla handlu i przemysłu (Ostbank fuer Handel in Geverbe) przeszedł pod zawiadywanie ministerstwa handlu i przemysłu. W dniu wczorajszym w godzinach południowych przedstawiciel ministerjum wojny w obecności dyrektora tramwajów p. Gustawa Wertheima oraz członka magistratu inżyniera p. Alfonsa Kuhna, pojechawszy specjalnym wagonem do biur dyrekcji na Woli, dokonał aktu przejęcia przedsiębiorstwa w ręce polskie. Dyrektorów przymusowych, osławionego Rummla i Auerbacha, już nie zastano. Uciekli oni wcześniej.

W gmachu Ratusza pozostał b. prezydent policji niemieckiej Glasenapp wraz z 50 funkcjonarjuszami policji i kilku agentami policji politycznej. Mimo kilkakrotnych żądań ze strony władz polskich i milicji Glasenapp nie opuścił wczoraj gmachu, obiecując uczynić to dopiero dziś po południu. O godzinie 11 minut 20 w nocy oddział wojska polskiego, ustawiony pod filarami teatru Wielkiego, zaczął strzelać z karabinów zwykłych i maszynowych, kierując salwy w okna ratusza.

Pogotowie ratunkowe w dniu wczorajszym do godziny 3 po południu wzywano do 47 wypadków, zaś do godziny 11 – ogółem do 80. wypadków.

Może to być policzek wymierzony prawicowym antysemitom, ale trzeba przypomnieć fakt, że niepodległość zawdzięczamy również rewolucji niemieckiej i Żydom. Największym wrogiem wolnej Polski byli sami Polacy. Zanim odzyskali niepodległość już szykowali się do wojny domowej…

Jak doszło do rozbrojenia Niemców i unieszkodliwienia silnego garnizonu pruskiego, okupującego ziemie polskie? Interesujące szczegóły tych listopadowych wydarzeń z roku 1918 przedstawił 19 lat później „Głos Poranny”. Autor artykułu opublikowanego 11 listopada 1937 roku, Jan Urbach opierał się na dokumentach niemieckich i wspomnieniach polskich wojskowych. Poniżej przedstawiamy jego obszerne fragmenty…

* * *

Krótkotrwały był żywot ludowego rządu lubelskiego. Polska Komisja Likwidacyjna, w skład której wchodzili również endecy i konserwatyści, a która uważała się za jedyną reprezentację zachodniej Małopolski, odmówiła posłuszeństwa temu pierwszemu polskiemu rządowi. Lwów krwawił już w walce z Ukraińcami, w Warszawie rządził jeszcze von Beseler, a członkowie rządu ludowego sami uznali swą władzę za tymczasową. Daszyński w „Pamiętnikach” opisał scenę charakterystyczną: w bankach lubelskich było niewątpliwie kilkanaście milionów koron, rząd przejął od Austriaków zapasy cukru na 7-8 milionów, a mimo to borykał się z wielkimi trudnościami finansowymi. Wszyscy pracowali bezinteresownie i minister skarbu Medard Downarowicz na zapytanie premiera Daszyńskiego, czy skarb dysponuje większymi funduszami, z uśmiechem poinformował, że ma… swoich aż 400 koron!

Reakcja, endecja, dla której dość nagłe usunięcie Austriaków i ukonstytuowanie suwerennego rządu, i to ludowego, było wielką niespodzianką, szybko ocknęła się i poczęła nie przebierać w środkach, aby sparaliżować działalność władzy polskiej. Próbowano skłonić Roję [generał Bolesław Roja], aby wyruszył z Krakowa na Lublin, a gdy to nie udało się, wówczas gen. Rozwadowski miał odegrać rolę „usmiritiela”, lecz i ten wycofał się z tej przykrej imprezy. Owe wysiłki godne lepszej sprawy czyniono w chwili, gdy Lwów był w ogniu walki i rząd ludowy poważną cześć nowo utworzonej armii wysłał na odsiecz bohatersko walczącej młodzieży lwowskiej.

Tymczasem dziejowe zdarzenia toczą się szybko w sposób nader dla nas korzystny. W dniu 9 listopada 1918 wybucha w Niemczech rewolucja. Kajzer Wilhelm II, zdawało się przed wojną wszechpotężne bożyszcze, przemawiające z chorobliwą butą przy każdej okazji o swym bohaterstwie i odwadze, po przegranej wojnie, jako nędzny tchórz pozostawia armię i ucieka do Holandii… W garnizonach wybucha bunt żołnierski, po usunięciu oficerskiego zwierzchnictwa formują się rady żołnierskie. Nareszcie drgnęła i Warszawa. Tegoż dnia, w którym wybuchła rewolucja w Berlinie, tj. 9 listopada, również w garnizonie niemieckim w Warszawie w godzinach wieczornych ukonstytuowała się pierwsza rada żołnierska. (…)

Według niemieckich źródeł na przestrzeni 61 250 km kw. części Królestwa pod okupacją pruską było wojska niemieckiego 38 batalionów landszturmu, jeden pułk dragonów, 4 szwadrony landszturmu i jedna nowo utworzona bateria artylerii polowej. Z tej informacji wynikałoby, że wszystkiego około 35 000 żołnierzy, jednak pułkownik Różycki przypuszcza, że ogółem było około 80 000 wojska i urzędników.

Na wiadomość o rewolucji berlińskiej pierwszy uciekł z Warszawy generał gubernator von Beseler. Podobno rada regencyjna ułatwiła ucieczkę „bohaterskiemu” zdobywcy Belgii, który po krzyżacku rządził Polską. Uciekł, ponieważ obawiał się spotkania oko w oko z Piłsudskim, który znajdował się już w drodze z Magdeburga do Warszawy. W dniu 10 listopada 1918 roku rano przybył Piłsudski z Sosnkowskim i tego dnia komenda naczelna POW oraz władze organizacyjne PPS rzuciły hasło rozbrojenia Niemców w Warszawie.

Jednocześnie w garnizonie niemieckim rozegrały się wypadki, które niewątpliwie poważnie zaważyły na szali dni listopadowych . (…) Okazuje się, że Żydy rozbroiły garnizon pruski w Warszawie, skłaniając żołnierzy do oddania broni wojsku polskiemu, do zaniechania oporu, do całkowitego zaufania Piłsudskiemu (…) ta broń odegrała niezmiernie ważną rolę przy odparciu pierwszych najazdów, a więc użyta była przede wszystkim przeciwko Sowietom. Źródła niemieckie podają, że po ucieczce „bohatera” generała von Beselera, pozostał szef sztabu gubernatorstwa, pułkownik Nethe, który zamierzał uchwycić władzę i stawić opór „napastnikom” polskim. Wspomina o tym i pułkownik Różycki.

Wówczas — według oficjalnego sprawozdania niemieckiego — rudowłosy żyd – sierżant”, dr. praw Domke, rodem ze Śląska Górnego, wraz z Żydami Himelreichem, pisarzem sądu gubernialnego i Metzem, żołnierzem, w płomiennych przemówieniach na radzie żołnierskiej przekonali obecnych, że… nie należy dopuścić do zbrojnej utarczki z polakami… Wzburzenie Polaków przeciw Niemcom jest zupełnie usprawiedliwione, nie można też odmówić Polakom do pewnego stopnia prawa własności w stosunku do zapasów, nagromadzonych w magazynach niemieckich… Rada żołnierska winna wszelkimi siłami dążyć do polubownego załatwienia sprawy, uważając za swoje najważniejsze zadanie jak najszybszą ewakuację do kraju…

W przemówieniu na niemieckiej radzie żołnierskiej żołnierz Żyd Metz na projekt pułkownika Nethe, by skoncentrować wszystkie siły zbrojne w obrębie cytadeli i Pragi i zmusić Polaków do zezwolenia na wywóz wszystkim zapasów broni, oświadczył, że:

Słuszna jest w stosunku do Niemców nienawiść i uraza Polaków, zniszczonych doszczętnie i wyczerpanych przez ustawiczne sekwestry i rekwizycje. Z tego względu Polacy nigdy nie zgodzą się pertraktować z junkrami, jako przedstawicielami dawnego systemu….

Ponieważ owym mówcom – Żydom niektórzy na radzie stawiali zarzut, iż właściwie nie mają oni piśmiennych zapewnień i zobowiązań ze strony Piłsudskiego, wówczas dr. Domke oświadczył, że należy bez jakichkolwiek dokumentów ufać słowom Piłsudskiego. Celowo obszerniej opisałem przebieg pamiętnej nocnej rady żołnierskiej, bowiem zwycięstwo wniosków Domkego, Metza i Himelreicha, klęska junkra Nethego, umożliwiły znacznie szybsze rozbrojenie okupantów bez większych ofiar. (…)

Piłsudski natychmiast po przyjeździe do Warszawy 10 listopada odbył późnym wieczorem naradę z delegacją niemieckiej rady żołnierskiej. Na czele jej stał dr. Domke; poznańczyk Marcinkowski był tłumaczem. Rozmowa odbyła się w nader przyjaznym nastroju. Delegacja bez wahań przyjęła warunki Piłsudskiego: oddanie broni i sprzętu wojennego, oddanie parku kolejowego oraz zaniechanie przez żołnierzy niemieckich porachunków ze swymi oficerami.

W nocy z 10 na 11 listopada zaczęto rozbrajać oddziały, poszczególnych oficerów, żołnierzy niemieckich i obsadzać peowiakami, akademikami i robociarzami najważniejsze obiekty wojskowe. O 9 rano komendant Piłsudski udał się do gmachu gubernatorskiego, gdzie zebrała się niemiecka rada żołnierska, do której wśród niezwykłej ciszy przemówił:

Żołnierze niemieccy, przemawia do was więzień stanu dotychczasowego waszego rządu. Rząd ten doprowadził was na brzeg przepaści, lecz wyście wydarli z jego rąk władzę i ustanowiliście swój własny, żołnierski rząd! Wyście zmęczeni tym pięcioletnim blisko krwawieniem. Celem waszego nowego rządu, rady żołnierskiej, jest doprowadzenie szczęśliwie was do waszych chat, do waszych żon i dzieci, do waszej ojczyzny. Pamiętajcie, że stać się to tylko wtedy może, jeżeli okażecie absolutny posłuch tej waszej nowej władzy. Znajdujecie się wśród narodu, który wasz dotychczasowy rząd traktował bezwzględnie, z cała brutalnością. Ja, jako przedstawiciel narodu polskiego, oświadczam wam, że naród polski za grzechy waszego rządu nad wami mścić się nie chce i będzie!

Garnizon niemiecki w Warszawie liczył 12 000 żołnierzy i 18 000 urzędników, służby pomocniczej, szpitalnej, razem 30 tysięcy ludzi, czyli liczba poważna, która byłaby groźna w razie oporu. Rozbrajanie w stolicy odbywało się, jak wspomnieliśmy, na ogół spokojnie, planowo, bez większych krwawych ofiar. Żołnierze niemieccy gorliwie wypełniali rozkazy rady żołnierskiej i oddawali broń. Niemiecka rada żołnierska wydała piękną odezwę do „Braci Polaków”, o której pisze urzędowy raport niemiecki, że „każdy jej wiersz świadczył dostatecznie o tym, że Żydzi brali udział w jej układaniu”.

Na początku rozbrajania zastrzelony został junkier – lejtenant von Honwald, który stawiał opór i nie chciał podporządkować się radzie żołnierskiej. Wieczorem, około godz. 9-tej 11 listopada, poważniejsza strzelanina wynikła w pobliżu dworca wiedeńskiego, wywołując popłoch. Wspomina o niej śp. p. pułkownik Boerner. Była to potyczka, którą musiał stoczyć oddział akademików z kilkunastu oficerami niemieckimi, którzy strzelali z hotelu „Polonia”. O wiele groźniej było w pobliżu cytadeli, w której przebywał i nie chciał poddać się pułk, tzw. „Jablonnaregiment”, około 2 000 bagnetów, zbuntowany przez pułkownika Nethe i grupę najbardziej znienawidzonych oficerów. Pułk nie chciał podporządkować się dyrektywom rady żołnierskiej. Kompania tego pułku obsadziła ratusz warszawski i dopiero, gdy peowiacy ustawiali w pobliskich domach karabiny maszynowe i przypuścili 13 listopada zdecydowany atak, kompania pruska po pewnym oporze dała się rozbroić.

Cytadela została otoczona i dopiero 16 listopada podpisano umowę, w myśl której żołnierzom zezwolono zabrać ze sobą broń boczną, karabiny, a oddziałom karabinów maszynowych – ciężkie karabiny. Uzbrojenie jednak zostanie wyznaczonym oficerom polskim wydane za pokwitowaniem przed przekroczeniem granicy w Mławie i Skalmierzycach. Lekkie karabiny maszynowe, amunicja i pozostały materiał wojenny został bezzwłocznie wydany.
Doniosłe znaczenie miało szybkie obsadzenie przez peowiaków stacji granicznych w Mławie i Skalmierzycach, zaś linii kolejowej z Ostrołęki do granicy Prus przez polskich podchorążych z Ostrowia. W ciągu dni 11, 12, 13 listopada peowiacy, akademicy, robotnicy, chłopi, legioniści, dawni żołnierze armii rosyjskiej, młodzież szkolna prawie na całym terenie b. Królestwa z wielką ofiarnością przeprowadziła rozbrojenie wszystkich posterunków niemieckich.

Jedną z najpiękniejszych kart zdolności organizacyjnych narodu polskiego był egzamin, jaki w tym okresie zdało kolejnictwo nasze. W dniu 13 listopada kursowały koleje prawie na wszystkich liniach, i tegoż dnia odszedł pierwszy transport wojskowych do Niemiec, ostatni zaś 19-go. Przez punkty graniczne w Mławie i Skalmierzycach w ciągu dni sześciu wyjechało 30 000 Niemców.

W Mławie przy przekroczeniu granicy Niemcy oddali władzom polskim 12 000 karabinów, 120 karabinów maszynowych, 2 miliony naboi karabinowych, mnóstwo granatów ręcznych. Również i w Skalmierzycach oddano moc broni. W ten sposób rada żołnierska dotrzymała słowa i bez zbytecznego rozlewu krwi zostali ewakuowani okupanci, którzy całe uzbrojenie i zapasy pozostawili odrodzonemu państwu polskiemu…

* * *

Już po opracowaniu tego materiału natrafiłem na tekst wykorzystujący fragmenty tego samego artykułu z „Głosu Porannego”, zatytułowany Rola Żydów Niemieckich w rozbrajaniu garnizonu pruskiego. Jak świadczyłby tytuł , celem autora (autorki ?) przede wszystkim było przypomnienie mało znanego epizodu z listopada 1918 roku. Jednak z komentarzy pod tekstem można wnioskować, że do zdarzeń opisanych przez „Głos” podchodzi z wyraźną rezerwą, jeśli nie z powątpiewaniem. Najpoważniejszym zarzutem wobec artykułu sprzed 76 lat jest fakt, że jego autor – redaktor Jan Urbach – był ojcem znanego skądinąd Jerzego Urbana…

Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2017 To ci historia! Design by SRS Solutions

  • RSS
  • Flaker
  • Twitter
  • Tumblr
  • Facebook
  • GoldenLine
  • Nasza Klasa
  • Wykop