Szkice humorystyczne Franciszka Kostrzewskiego

W czasie kryzysu warto pamiętać o oszczędzaniu, ale  oszczędzać trzeba z głową. O tej prawdzie przypominał czytelnikom tygodnika „Kłosy” w roku 1870 znany rysownik i malarz Franciszek Kostrzewski. Żarciki aktualne i dziś, kiedy ciągle jakoś budżet nam się nie domyka…[pisownia oryginalna].

 

 

W nowem mieszkaniu:
- Co u diaska tak tu zimno, czy nie palisz?
- Przeciwnie, cały dzień palę cygara! Może chciałbyś, żebym drzewo kupował także też?! – ja na zbytki nie mam!

 

 

 

 

 

 

- Przed godziną pożyczyłeś ode mnie kilka rubli, a teraz ćwiczysz ostrygi?
- Dobry sobie jesteś, to jak nie mam grosza, nie jem ostryg, jak mam pieniądze, to nie mam jeść ostryg, więc kiedyż je u diabła będę jadał?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W teatrze:
- Narzekasz na biedę, a zawsze w pierwszych rzędach siadasz?
- Zapewne, jeszcze czego! bedę może lornetkę najmował? nie głupim!

 

 

 

 

 

 

- Moja droga, sprawiłaś widzę aksamitną suknię, to grzech na takie czasy.
- Nie pleć, nie pleć! nierozumiesz prawdziwej oszczędności! a jak ci potem na kołnierz będzie potrzeba, to błogo, że się jaka reszta znajdzie!

 

 

 

 

 

 

 

 

- Co ciebie muszą te dryndy* kosztować, nigdy prawie  nie chodzisz piechotą?!
- Mój kochany, nie jestem panem, żebym brał zawsze powóz, a na kalosze mnie nie stać.

 

 

 

 

 

W salonie:
- Kochany Józiu, żona ci trochę bryka, ty na wszystko zamykasz oczy!
- Trzeba wzrok na starość oszczędzać, żeby bez okularów się obejść!

 

 

 

 

* drynda – prawdopodobnie chodzi o tanią dorożkę.