To ci historia!

Blog historyczny, ciekawostki historyczne, sensacje

Wpisy z tagiem: napad

Niby napad, jak na Dzikim Zachodzie, ale z jakże zaskakującym finałem!  Niezwykły rozbój relacjonował 3 czerwca 1912 roku łódzki dziennik „Rozwój”.

tramwaj-linii-8-na-petli-lodz-fabryczna

(a) Napad bandycki. Wczoraj o godz. 11 i pół wieczorem ostatni pociąg kolei elektrycznej podjazdowej, zabrawszy z Łodzi dwa dodatkowe wagony, jechał w kierunku Pabianic. Na wagonie motorowym, prowadzonym przez maszynistę: Kazimierza Gawłowskiego, na platformie znajdował się konduktor Józef Dębicki, wewnątrz siedziało sześciu pasażerów; w wagonach dodatkowych, które miały być zepchnięte do remizy, prócz konduktora Władysława Jabłonowskiego nie było nikogo.
Na skręcie pomiędzy ulicą Wólczańską, a mostem kolei obwodowej, kiedy konduktor Dębicki zbliżył się do jednego z pasażerów, aby kupił bilet; ten szybko wyjął rewolwer i grożąc, że będzie strzelał, rozkazał konduktorowi, oraz innym pasażerom podnieść ręce do góry. Bandyta szybko zdjął przewieszoną przez ramię konduktora torbę, w której znajdowało się 19 rubli gotówką i poszedł do wagonów dodatkowych. Tutaj zwrócił się do konduktora Jabłonowskiego z żądaniem, aby oddał mu pieniądze, a gdy ten, sądząc, że to żarty, roześmiał się, bandyta, strzelił z rewolweru; kula przeszła koło ucha Jabłonowskiego i przebiła szybę wagonu.
Po zrabowaniu torby Jabłonowskiemu, w której było 27 rubli gotówką i bilety pasażerskie, bandyta dał sygnał, aby maszynista zatrzymał pociąg, a przy zwolnieniu biegu wyskoczył z wagonu i z łupem zniknął w ciemnościach.
Charakterystyczne było zachowanie się bandyty, gdy jeden z pasażerów zamiast podniesienia rąk oddał bandycie zwitek banknotów. Bandyta rzucił pieniądze mówiąc: „Ja nie chcę prywatnych pieniędzy, tylko rządowe”.

Sto lat temu, 25 styczniu 1912 roku z reporterską rzetelnością łódzki „Rozwój” informował o wpadkach i wypadkach:

(a) Napad. Dziś w południe na rogu ulicy Zagajnikowej i Dzielnej w fabryce Dawida Nojgoldberga napadło 4-ch ludzi na pracownika kantoru, Stanisława Bugaj i pod groźbą zabójstwa zażądali od niego wydania pieniędzy, które niósł z banku dla administracyi fabrycznej. Gdy na wezwanie napadnięty podniósł ręce do góry, bandyta przeszukał mu kieszenie, zabrał 290 rb., jakie miał przy sobie, poczem wszyscy czterej bandyci bezkarnie zbiegli w kierunku ulicy Wierzbowej. Ocalala tylko dziesięciorublówka w złocie, którą Bugaj miał w kieszeni od kamizelki.

(p) Samoobrona konia. W dniu wczorajszym przechodnie na ul. Młynarskiej nr 15 byli świadkami ciekawego wypadku. Do dość dużego wozu załadowanego po brzegi węglem, zaprzężony był dość mizernie wyglądający koń, który mimo nieświetnego swego wyglądu, ciągnął ciężar, jak mógł. Gdy jednak jedno z kół wpadło w rów, koń, chociaż wytężał wszystkie siły wozu nie mógł wyciągnąć. Wówczas woźnica począł biedne zwierze w nielitościwy sposób okładać batem. Nie pomogły nawet perswazye i przestrogi przechodniów. Wreszcie koń, zniecierpliwiony widocznie postępowaniem swego pana, tak nieszczęśliwie kopnął go, że zmiażdżył mu kość czołową i nosową, przyczem woźnica doznał wstrząśnienia mózgu. Przybyły lekarz Pogotowia, po opatrunku na miejscu wypadku, wstanie groźnym i nieprzytomnym odwiózł ofiarę „końskiej samoobrony” do szpitala Poznańskich. Nazwisko i adres woźnicy nieznane.

Wtedy chyba nie było jeszcze pewne, że kobieta to człowiek, stąd bywały i  takie ogłoszenia:

Przykre musiał mieć wspomnienia z Sylwestra 1929/1930 roku rejent Rokosowski ze Zduńskiej Woli. Kurjer Łodzki 1 stycznia 1930 (środa) donosił (styl i ortografia oryginalne):
Onegdaj wieczorem, o czem obszernie doniosło wczorajsze „Echo” w Zduńskiej Woli, w powiecie łaskim dokonano zuchwałego napadu bandyckiego na kancelarię i mieszkanie rejenta Rokosowskiego, zamieszkującego w najruchliwszym punkcie miasta. Według przeprowadzonego dochodzenia było siedmiu zamaskowanych i uzbrojonych bandytów. Napad miał miejsce o godzinie 5 po południu. Dwóch złoczyńców pilnowało wejścia do lokalu, podczas gdy pięciu innych z rewolwerami gotowemi do strzału w rękach wkroczyło do wnętrza. W mieszkaniu i kancelarji znajdował się rejent Rokosowski z rodziną oraz pracownicy biura w liczbie 11 osób. Bandyci, steroryzowawszy obecnych grozą użycia broni, powiązali wszystkich, poczem przystąpili do rabunku. Przedewszystkiem zrewidowali stoły i biurka, z których zrabowali kilkaset złotych. Z kolei bandyci kazali sobie otworzyć kasę ogniotrwałą, w której przechowywano 2000 złotych w gotówce oraz weksle i papiery wartościowe, wartości kilkudziesięciu tysięcy złotych. Bandyci zadowolili się gotówką, nie naruszając weksli i papierów.
Napad trwał około 2 godzin, przyczem odbywał się tak cicho, że nikt z przechodniów i sąsiadów rejenta nie mógł przypuszczać niczego złego. W ostatniej chwili, gdy bandyci kończyli gospodarkę, rejentowi Rokosowskiemu udało się nieznacznie oswobodzić z więzów i zbiec do sąsiedniego pokoju. Bandyci usiłowali pochwycić rejenta. Ten jednak zamknąwszy drzwi, pochwycił fuzję i oddał dwa strzały. Spłoszeni bandyci rzucili się do ucieczki. Powiadomiony o zuchwałym napadzie naczelnik wojewódzkiego Urzędu śledczego inspektor Nosek zarządził za zbiegłymi bandytami pościg. Około północy na bandytów natknęła się na torze kolejowym Pabianice – Łask. Osaczeni złoczyńcy rozpoczęli strzelaninę, a korzystając z ciemności rozbiegli się. Mimo to jednego z nich udało się zatrzymać. Jest nim niejaki Majer Binem, niewiadomego miejsca zamieszkania.

Dalsze ślady za zbiegami doprowadziły policję pod Konstantynów, gdzie jeden z bandytów wpadł do zagrody wieśniaczej, nakazując wieśniakom pod grozą dwóch rewolwerów zaprzęgać konie. Przeszkodziło temu zjawienie się policji. Bandyta, ostrzeliwując się, zrezygnował wkrótce z obrony i poddał się. Nazwiska drugiego bandyty nie zdołano narazie ustalić, ponieważ odmawia on wszelkich zeznań. Obydwóch złoczyńców, którym odebrano rewolwery oraz sto kilkadziesiąt naboi, przewieziono do więzienia. Wczoraj władzom śledczym nie udało się wpaść na trop dalszych 5 bandytów. Ślady doprowadziły do gminy Rąbień pod Łodzią, gdzie jednak zatarły się. Dalszy pościg, nad którym czuwa osobiście inspektor Nosek, trwa. Wyniki śledztwa trzymane są narazie w ścisłej tajemnicy.

Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2017 To ci historia! Design by SRS Solutions

  • RSS
  • Flaker
  • Twitter
  • Tumblr
  • Facebook
  • GoldenLine
  • Nasza Klasa
  • Wykop