Na rynku w podpoznańskich Pobiedziskach stoi pomnik, jak na polskie realia, nietypowy. Nie ma tam ani jednego bohatera, są za to karabiny. Napis na cokole głosi: „Powstańcom Wielkopolskim 1918-19 i wszystkim poległym za Ojczyznę 1986.”
Dawno, dawno temu nasz wieszcz Słowacki, mistrz ciętej ironii, tak podsumował przygotowania Wielkopolan do powstania przeciw Prusakom w 1848 roku:

Gotują się na powstanie,
Pobłogosław, Panie Boże,
Tak jako kaczki za morze
Wybierają się – na wroga
Już! już! vivat Poznańczanie!
Potrzeba pierwej, mospanie,
Obliczyć, wielu nas stanie
I na koniach, i bez koni,
I trzeba zakupić broni,
I haj! vivat Poznańczanie!
Obliczyli i bez sprzeczek,
Co jest w Polakach nie lada,
Że kupić broni wypada,
Broni na takie powstanie
Aż całych trzydzieści beczek.
Toż to są ludzie, mospanie,
Prawdziwe światu lamparty,
Gdy się bić, to nie na żarty,
To nie muchy bić na ścianie,
Lecz łby! – vivat Poznańczanie!
Toż to ludzie w Bożostanie,
A pełni są ekonomii,
Bo chociaż chcą antynomii,
To mają też i poznanie,
Że źle, jak broni nie stanie.
Toż to jest, mospanie, śliczny
Do polskiej dawnej natury
Przylew: mysł filozoficzny,
Mysł filozoficzny, który
Radzi – ostrożnie i z góry…

Ano, jeśli ma się „mysł”, to wie się, że nie warto z motyką rzucać się na słońce. Dla większości Polaków, wychowanych na literaturze wieszczów romantycznych, powieściach „ku pokrzepieniu serc” i pseudonaukowych broszurach sławiących dzieje „narodu upokorzonego”, jest to wiedza niedostępna. A przecież chciałoby się powiedzieć: „Niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie owce, iż swój rozum mają”. Uczcie się zatem rodacy od Wielkopolan, że ludzie, owszem są najważniejsi, ale bez karabinów, niech się na wroga nie rzucają i niech mierzą cele stosownie do sił i możliwości. Wtedy nie grozi wam płacz i zgrzytanie zębów, że znów się nie udało i śpiewanie po raz enty: „nic się nie stało, Polacy nic się nie stało”… Wiwat Poznańczanie!