To ci historia!

Blog historyczny, ciekawostki historyczne, sensacje

Wpisy z tagiem: prasa łódzka

100 lat temu Europa tkwiła w okopach Wielkiej Wojny. Konflikt, który rozniósł się po niemal całym świecie, wszedł w fazę walki na wyczerpanie.

W Europie zachodniej front zatrzymał na linii francuskich umocnień. Mimo ataków i pewnych przesunięć to w jedną, to w drugą stronę. Trwająca od lutego do grudnia 1916 roku krwawa bitwa pod Verdun nie przyniosła trwałej zmiany układu sił. Tak, jak tocząca się niemal równolegle, od lipca do listopada bitwa nad Sommą.

1002633_230133580469259_6212849Wschodni front przebiegał na linii, która wychodziła od Zatoki Ryskiej, przebiegała przez Baranowicze, okolice Tarnopola, Kołomyji, Czerniowic i w okolicy Tulczy dochodziła do brzegów Morza Czarnego, obok delty Dunaju. Tej sytuacji nie zmieniła prowadzona z olbrzymimi stratami trzymiesięczna ofensywa generała Brusiłowa. Całe terytorium byłego Królestwa Polskiego od końca roku 1915 okupowały państwa centralne. Rok 1916 przyniósł ogromne straty walczącym państwom, ale niczego nie rozstrzygał. Kluczowym celem dla uczestników wojny stało się zadanie jak największych strat przeciwnej stronie i odbudowanie własnych rezerw. Państwa centralne, mimo okupowania znacznych obszarów Europy, były w gorszej sytuacji, mając ograniczoną bazę surowcową i wyczerpane rezerwy rekruta. Skąd 5 listopada 1916 roku, w samym środku wojny, władze niemieckie i austriackie wydały dokument nazywany „Aktem 5 Listopada”. Obiecywał powstanie samodzielnego Królestwa Polskiego. Kilka dni później państwa centralne ogłosiły apel o ochotniczy zaciąg Polaków do wojska. Do niepodległości była jeszcze daleka droga, ale początki zostały zrobione. Sprawa niepodległości Polski wróciła na forum światowej polityki. W grudniu car Mikołaj II zapowiedział utworzenie „wolnej Polski z wszystkich trzech jej rozdzielonych terytoriów”, choć do końca chyba nie wiedział o czym mówi…

Okupanci już wcześniej pozwalali na obchodzenie świąt narodowych i umożliwili tworzenie administracji polskiej. Święto Konstytucji 3 Maja było w roku 1916 uroczyście obchodzone wielu miastach. Toczyły się negocjacje o budowaniu armii polskiej i stworzeniu namiastki rządu narodowego. Nie były to łatwe rozmowy, biorąc pod uwagę rozbieżność interesów, brak zaufania do siebie koalicjantów oraz niepewną sytuację militarną i polityczną. Trzy brygady Legionów Polskich skutecznie wspierały armię austro-węgierską w walkach z wojskami rosyjskimi pod Kostiuchnówką na Wołyniu. Po złożeniu dymisji przez komendanta Piłsudskiego, zostały przez austriackie władze wojskowe przekształcone w Polski Korpus Posiłkowy. Polacy zaczęli masowo rezygnować ze służby, co skłoniło okupantów do zgody na zorganizowanie polskiej armii oraz obietnicy utworzenia niezależnego państwa polskiego.

departament_wojskowy_nkn_piotrkow

Departament Wojskowy Naczelnego Komitetu Narodowego – Piotrków Trybunalski 1916

1 grudnia 1916 druga brygada Legionów, prowadzona przez pułkownika Szeptyckiego, wkroczyła  do Warszawy. Mieszkańcy miasta po raz pierwszy od powstania listopadowego zobaczyli przemarsz regularnych wojsk polskich, ale witali je z mieszanymi uczuciami. 6 grudnia gubernatorzy wojskowi Niemiec – von Beseler i Austro-Wegier – Kuk wydali rozporządzenie powołujące Tymczasową Radę Stanu. Miała być 25-osobowym organem doradczym, przygotowującym podstawy przyszłych instytucji państwowych. Uregulowaniu systemu płatniczego służyło powołanie Polskiej Krajowej Kasy Pożyczkowej i wprowadzenie nowej waluty – marki polskiej. Pieniądz ten obowiązywał aż do roku 1924, kiedy wskutek reformy Grabskiego powstały złoty polski. W składzie Tymczasowej Rady Stanu znalazł się Józef Piłsudski, który 12 grudnia przyjechał do Warszawy. Został referentem Komisji Wojskowej i zajął się organizowaniem polskich sił zbrojnych. W tym samym roku 1916 po rosyjskie stronie frontu walczyła Brygada Strzelców Polskich, licząca w sumie około 8 tysięcy żołnierzy, niemal wyłącznie Polaków. Mimo swojej nazwy, była całkowicie zależna od dowództwa rosyjskiego.

legiony_warszawa_0

Wjazd Legionów do Warszawy – 1 grudnia 1916

Wojenne wydarzenia zdominowały rok 1916 w Europie. Walczące strony miały świadomość, że użycie nowych rodzajów broni może dać im przewagę i ewentualne zwycięstwo w przeciągającej się wojnie. Przemysł militarny pracował pełną parą. We wrześniu Brytyjczycy po raz pierwszy w dziejach użyli czołgów. Wspomagały one atak piechoty brytyjskiej, podczas bitwy nad Sommą. Niemcy musieli się cofnąć. Czołgi wykorzystywano także w kolejnych potyczkach. Było ich jednak za mało i zbyt często ulegały awariom, aby rozstrzygnęły losy wojny.
Poza walkami na głównych frontach na lądzie, trwała walka na morzach. W lutym 200 mil morskich na wschód od Wysp Owczych doszło do bitwy między niemieckim krążownikiem SMS Greif a brytyjskim HMS Alcantra. Oba okręty zatonęły. W czerwcu odbyła się największa w czasie Wielkiej Wojny bitwa morska pomiędzy flotą brytyjską i niemiecką. Walki w pobliżu Jutlandii przyniosły stronie brytyjskiej około 6,8 tys. ofiar, stratę trzech krążowników liniowych i 11 innych okrętów. Niemcy mieli mniejsze straty – ponad 3 tys. ofiar, jeden krążownik liniowy i 10 innych okrętów. Mimo to starcie nie zostało rozstrzygnięte, flota brytyjska zachowała dominację na morzu.

Mark I – pierwszy czołg angielski – 1916

U wybrzeży Albanii zatonął po storpedowaniu przez austro-węgierski okręt podwodny francuski niszczyciel Renaudin; zginęło 47 członków załogi, ocalało 35.
Niemieckie okręty podwodne prowadziły wojnę totalną, bezwzględnie atakowały nawet statki cywilne. Pod koniec lutego storpedowały na Morzu Śródziemnym francuski statek Provence Zginęło 930 osób. Następnego dnia na kanale La Manche został zatopiony brytyjski statek pasażerski SS Maloja. Tym razem śmierć poniosło 155 osób. Niemcy nie oszczędzali nawet obiektów pod flagą Czerwonego Krzyża. 30 marca ich okręt podwodny zatopił na Morzu Czarnym rosyjski statek szpitalny Portugal. Zginęło 115 członków załogi i pracowników personelu medycznego. Inny statek szpitalny angielski „Britannic” na Morzu Egejskim wpadł na minę postawioną przez niemiecki okręt podwodny i zatonął. Śmierć poniosło 30 osób. Mina ustawiona przez niemiecki okręt podwodny w pobliżu Orkadów była przyczyną zatonięcia brytyjskiego krążownika HMS Hampshire. Na pokładzie był wówczas brytyjski minister wojny, lord Horatio Kitchener, który nie przeżył zatonięcia okrętu. Zginęło 650 osób, w tym minister wojny, lord Horatio Kitchener. Katastrofy morskie zdarzały się w roku 1916 także bez związku z trwającą wojną. W marcu zginęło 445 pasażerów płynącego z Barcelony do Buenos Aires hiszpańskiego liniowca Príncipe de Asturias. Wskutek nagłej mgły statek wpadł na skały niedaleko brazylijskiego miasta Santos.

storm

Krążownik HMS Hampshire

Na przebieg działań wojennych i sytuację polityczną w 1916 roku wpływ miały także inne, niemilitarne wydarzenia. Dwie wrogie koalicje starały się wzmocnić o nowe kraje. W styczniu Czarnogóra zerwała rokowania pokojowe z Austrią i Niemcami i przeszła na stronę Ententy. Do koalicji Wielkiej Brytanii (wraz z krajami korony brytyjskiej: Australią, Nową Zelandią, Kanadą, Indiami i Związkiem Południowej Afryki), Francji, Rosji, Serbii, Belgii, Włoch oraz Japonii dołączyły jeszcze w roku 1916: Rumunia i Portugalia.
W kwietniu w Dublinie wybuchło tzw. powstanie wielkanocne skierowane przeciwko rządom brytyjskim w Irlandii. Ogłoszono utworzenie niepodległej Republiki Irlandii, ale po sześciu dniach walk powstanie upadło. 3 maja Brytyjczycy rozstrzelali 16 jego przywódców na dziedzińcu więzienia w Dublinie.

Stany Zjednoczone w pierwszych latach wojny stosowały zasadę nieinterweniowania w konflikt. Prezydent Wilson bez powodzenia próbował pogodzić wrogie obozy. Po cichu Ameryka wspierała państwa Ententy. Finansowo oraz dostawami broni i amunicji. W 1916 roku sympatia Amerykanów była już po stronie Ententy. Miały na to głównie wpływ brutalne działania niemieckiej floty oraz akty sabotażu, o które podejrzewano agentów niemieckich. W lipcu miały miejsce dwa zamachy. W San Francisco w czasie parady zwolenników przystąpienia do wojny) wybuchła bomba zabijając 10 osób i raniąc 40 osób. Na wyspie Black Tom w Jersey City, doszło do eksplozji w składzie amunicji. Zginęło 7 osób, setki zostało rannych.

Niemcy usilnie starali się trzymać Amerykę z dala od spraw europejskich. Na rękę był im tradycyjny izolacjonizm Amerykanów oraz wewnętrzne konflikty etniczne. Także zaangażowanie Stanów w tłumienie zamieszek rewolucyjnych w Meksyku. W marcu 1916 oddział rewolucjonistów Pancho Villi, wtargnął na terytorium USA i zaatakował miejscowość Columbus w stanie Nowy Meksyk. Kawaleria USA wyparła napastników. Podczas walki zginęło ośmiu amerykańskich żołnierzy i dziewięciu cywilów. Zorganizowano ekspedycję karną, która przekroczyła granicę i przez rok ścigała partyzantów Villi po górach Meksyku. Obecność armii amerykańskiej na ziemi meksykańskiej spotkała się z potępieniem ze strony władz tego kraju. Nieudana ekspedycja kosztowała 130 milionów dolarów i zakończyła się wycofaniem wojsk USA w lutym 1917 roku. Kierujący akcją generał Pershing kilka miesięcy później znalazł się, wraz ze swoimi oddziałami, w Europie, by wziąć udział w I wojnie światowej po stronie państw Ententy. Prezydenta Wilsona do tej decyzji przekonała ostatecznie tajna depesza, jaką Niemcy wysłali do Meksyku. Proponowali w niej Meksykanom… sojusz przeciw USA…

dolomity-jahn_1916

Wojna w Dolomitach według austriackiego malarza i alpinisty Gustawa Jahn`a

Kajzerowskie Niemcy próbowały również osłabiać Brytyjczyków, wspierając ruchy niepodległościowe w Indiach i Irlandii. Tymczasem doszło do sporego zamieszania w samym obozie państw centralnych. 21 listopada zmarł Franciszek Józef I, cesarz Austrii i król Węgier, panujący od 1848 roku. Jego następcą został Karol I Habsburg, który więcej myślał, jak wyciągnąć Austrię z wojny i utrzymać tron, niż o dalszej walce. CK Monarchia słabła z tygodnia na tydzień. Jakby doceniając pokojowe starania cesarza Karola, zimowa natura godziła wrogie armie walczące w wysokich Alpach. 13 grudnia 1916 roku lawiny w Dolomitach pogrzebały około 10 tysięcy żołnierzy armii austriackiej i włoskiej. W jednej z dolin przez którą przebiegała linia frontu, aura zmusiła oddziały obu stron do opuszczenia stanowisk, schronienia się na ziemi niczyjej i kilkugodzinnego zawieszenia broni.

Na wschodzie Europy też się działo. 30 grudnia w Petersburgu zamordowano opiekuna duchowego pary carskiej, mnicha Grigorija Rasputina. Otoczenie dworu rosyjskiego zdecydowało, że mistyk i uzdrowiciel wpływa negatywnie na sprawy państwowe i prowadzi do upadku monarchii. Uważano, że hochsztaplera i rozpustnika należy się  pozbyć jak najszybciej. Ta diagnoza okazała się chybiona. To nie w Rasputinie tkwiła słabość Rosji. Zamordowano człowieka, który jako jedyny ostrzegał cara i carycę: „Trzeba powstrzymać wojnę – nie wolno wypowiadać wojny; to będzie kres wszystkiego”. Rosja w roku 1916 miała jeszcze szansę wybrnięcia z dramatycznej sytuacji militarnej i politycznej. Nieoczekiwanie wiosną cesarz Wilhelm II próbował zainteresować cara rozmowami o pokoju lub rozejmie. Na ile były wiarygodne, trudno powiedzieć, bo Mikołaj II uniósł się honorem. Uznał, że ważniejsze są jego zobowiązania wobec Londynu i Paryża. W grudniu Niemcy zgłosiły propozycje pokojowe do stolic zachodnich. Wilhelm II przedstawił wstępny projekt przerwania walk i rozpoczęcia rozmów o przywróceniu pokoju w Europie. Został zignorowany. Wynik wojny wydawał się już przesądzony. Cesarstwo niemieckie przy pomocy rozlatujących się Austro-Węgier oraz słabej Bułgarii i Turcji, nie mogło wygrać z koalicją francusko-angielsko-rosyjską. Resztę szans Niemcy pogrążyli w morskich otchłaniach, decydując się na wojnę totalną na wodach okalających Europę. Nakłonili tym sposobem Stany Zjednoczone do przyłączenia się do państw Ententy.

lilie-wodne

Obraz z cyklu „Lilie wodne” Cloude`a Moneta

Mimo Wielkiej Wojny i regularnych rzezi na frontach, europejska kultura trwała i rozwijała się. Claude Monet, słynny francuski impresjonista, malował w tym czasie obrazy z serii „Lilie wodne” oraz cykl z płaczącymi wierzbami, jako hołd dla poległych żołnierzy francuskich. „Lilie wodne” osiągają obecnie na aukcjach zawrotne ceny. Jeden z tych obrazów sprzedano za 41 milionów funtów.

Azylem dla wielu artystów stała się neutralna Szwajcaria. W Zurychu niemiecki pisarz, Hugo Ball wynajął pustą halę i ze swoją towarzyszką, literatką i aktorką, Emmy Hennings założył klub nocny „Cabaret Voltaire”. Lokal stał się wkrótce miejscem narodzin nowego ruchu artystycznego – dadaizmu. Częstymi jego bywalcami klubu byli: Wassily Kandinsky, Paul Klee, Giorgio de Chirico i Max Ernst. Na łamach dziennika o tej samej nazwie publikował między innymi Guillaume Apollinaire.

Rok 1916 obfitował w narodziny wybitnych ludzi kultury polskiej i światowej. Przyszli na świat m. in. amerykańscy aktorzy: Gregory Peck i Kirk Douglas, a w Polsce aktorzy: Wacław Kowalski, Czesław Wołłejko, Jan Świderski i Edward Dziewoński oraz aktorka Krystyna Feldman. Urodzili się wybitni polscy pisarze: Wojciech Żukrowski, Julian Kawalec i Kazimierz Brandys. Jednakże tego roku kultura poniosła także dotkliwe straty. W lutym zmarł Henry James, amerykańsko-brytyjski pisarz, krytyk i teoretyk literatury. 15 listopada w Szwajcarii odszedł Henryk Sienkiewicz, a tydzień później w Kalifornii inny wielki światowy pisarz Jack London.

Naukowcy pracowali usilnie nad realizowaniem potrzeb walczących armii, ale zdarzało się im także wynaleźć coś bardziej przydatnego dla ludzkości. Na przykład, możliwość przechowywania krwi przeznaczonej do transfuzji. Dzięki temu w styczniu 1916 roku korpus medyczny Armii Brytyjskiej dokonał pierwszego tzw. pośredniego przetoczenia. Nie bezpośrednio z żyły dawcy, ale z krwi pobranej wcześniej, schłodzonej i przechowywanej w odpowiednich warunkach.

Wydarzeniem ważnym dla medycyny okazały się także narodziny Hilarego Koprowskiego, twórcy pierwszej w świecie szczepionki przeciwko wirusowi polio, powodującego chorobę Heinego-Medina. Przyszły biolog, wirusolog, profesor Thomas Jefferson University, urodził się 5 grudnia 1916 roku w Warszawie.

Charles Hatfield

„Zaklinacz deszczu” Charles Hatfield

Świat nauki zbulwersował w styczniu niejaki Charles Hatfield. Amerykański wynalazca zrealizował zlecenie życia. Wystrzeliwując w niebo rakiety z wodorem i cynkiem sprowadził trwającą 17 dni ulewę. Napełniła nie tylko jezioro Morena, do czego Hatfield zobowiązał wobec władz miasta San Diego, ale również dwa inne sąsiednie zbiorniki retencyjne i spowodowała powódź. „Zaklinacz deszczu” musiał uciekać przed zemstą okolicznych farmerów i zrezygnować z wynagrodzenia za wykonaną usługę.

Dla rozwoju telekomunikacji i informatyki niepodważalne znaczenie miała ogólna teoria względności ogłoszona przez Alberta Einsteina w marcu 1916 roku. Bez niej nie powstałyby m.in. tranzystory, mikroskopy elektronowe, fotokomórki i komputery.

W listopadzie zmarł wynalazca i przedsiębiorca amerykański Hiram Stevens Maxim. Głównym jego osiągnięciem była broń automatyczna, która siała spustoszenie na polach bitew już pod koniec XIX wieku, ale największe sukcesy osiągnęła podczas Wielkiej Wojny. Karabiny o nazwie „Maxim” skutecznie „pracowały” po obu stronach frontu.

Mimo wojny rozwijał się także przemysł cywilny. 7 marca w Monachium została założona firma Bayerische Motoren Werke, w skrócie BMW. Obecnie jeden z najbardziej znanych producentów samochodów. Także właściciel innych marek – Mini i Rolls-Royce. Dniem niezwykle ważnym dla motoryzacji był też 28 kwietnia 1916 roku. We włoskim miasteczku Renazzo di Cento urodził się Ferruccio Lamborghini, producent sportowych samochodów. Jego  pierwszymi pojazdami były traktory, potem wytwarzał także grzejniki i klimatyzatory. Najbardziej jednak marzyły mu się helikoptery, na produkcję których nie otrzymał zgody rządu włoskiego.

bw_seaplane

Boeing Model 1, znany również jako B & W Seaplane

Tymczasem w Ameryce, 15 lipca w Seattle w stanie Waszyngton, William E. Boeing wraz z partnerem zarejestrował przedsiębiorstwo o nazwie „Pacific Aero Products Co”. Rok później firma została przemianowana na „Boeing Airplane Company”. Pierwszym jej produktem był wodnosamolot Boeing Model 1, znany również jako B & W Seaplane.

Na ziemiach polskich, a konkretnie w miejscowości Bory pod Jaworznem, 15 grudnia 1916 powstał Komitet Założycielski Towarzystwa Akcyjnego „Azot”. W składzie komitetu znaleźli znani działacze gospodarczy i polityczni:  profesor Julian Nowak, doktor Tadeusz Piłat i Jan Kanty Steczkowski. W sylwestra 1916 roku wyłoniono Komitet Budowy Fabryki, którego członkami zostali: Józef Sare, Ignacy Mościcki i Stefan Ossowski. Fabrykę uruchomiono w 1918 roku, głównie do produkcji kwasu azotowego oraz saletry sodowej. Do roku 1921 kierował nią inżynier Ignacy Mościcki, późniejszy prezydent Polski.

W początkach XX wieku gwałtownie powstawały kluby i organizacje sportowe. Wychowanie fizyczne i sport stały się ważnym elementem życia wielu środowisk. Podczas wojny oczywiście trudno było zorganizować zawody sportowe. VI letnie igrzyska olimpijskie w Berlinie zostały odwołane. Ale dochodziło do takich zdarzeń jak mecz piłki nożnej podczas rozejmu bożonarodzeniowego w 1914 roku.

28807

Mecz Anglia – Niemcy na ziemi niczyjej

Wojenne, legionowe korzenie ma klub Legia Warszawa, kontynuujący tradycje drużyny piłkarskiej Legionów stacjonujących na Wołyniu. Powstała w marcu 1916, a miesiąc później oficjalnie otrzymała nazwę „Drużyna Sportowa Legia”. Na prezesa wybrano pełniącego obowiązki dowódcy Kompanii Sztabowej chorążego Władysława Groele. Legia jest niemalże rówieśnicą wieloletniego prezydenta FIFA João Havelange`a, który urodził się 8 maja 1916. W Katowicach w czerwcu roku tego samego roku przyszedł na świat Ernst Otto Prandella, znany później, jako Ernest Wilimowski, piłkarz, m.in. Ruchu Chorzów i wielokrotny reprezentant Polski. Zasłynął strzeleniem czterech bramek w meczu z Brazylią podczas mistrzostw świata w 1938 roku. Był też autorem niepokonanego dotąd rekordu polskiej ekstraklasy – strzelenia 10 bramek w jednym meczu. Po wybuchu II wojny światowej Wilimowski grał w powodzeniem w barwach reprezentacji III Rzeszy.

W lipcu 1916 roku w Argentynie odbył się pierwszy turniej Copa America o mistrzostwo Ameryki Południowej. Wygrała go reprezentacja Urugwaju. W innych dyscyplinach sportowych nie odnotowano tylu ważnych zdarzeń. W roku 1916 powstało w Stanach Zjednoczonych profesjonalne stowarzyszenie graczy w golfa (PGA) oraz padł rekord świata w biegu na 400 m. Amerykanin Ted Meredith przebiegł ten dystans w 47,4 sekundy.

W trzecim roku Wielkiej Wojny doszło do niezwykłego zjawiska w przyrodzie. W amerykańskim stanie Montana odnotowano rekordowy spadek temperatury powietrza w ciągu doby. Z 23 na 24 stycznia w miejscowości Browning spadła ona z +6,7 °C do –48,8 °C.

W lipcu przez kilka dni rekin atakował pływaków u wybrzeża New Jersey. Cztery osoby zginęły, jedna osoba została ciężko ranna. To wydarzenie szczególnie zszokowało Amerykanów, gdyż byli dotąd przekonani, że rekiny nie atakują ludzi i zlekceważyli pierwsze ofiary. Wydarzenie to stało się inspiracją do powstania pół wieku później filmu „Szczęki”.

30 kwietnia 1916 roku Niemcy wprowadzili pierwszą w historii zmianę czasu na letni. W Rzeszy i sojuszniczych Austro-Węgrzech przesunięto zegary o godzinę do przodu. Miało to zmniejszyć zużycie energii elektrycznej oraz pozytywnie wpłynąć na samopoczucie żołnierzy na frontach. 21 maja podobny manewr przeprowadzono w Wielkiej Brytanii. Jesienią nastąpiło cofnięcie zegarów o godzinę i powrót do czasu normalnego czyli zimowego. Tak dzieje się do dziś, choć większość ludzi nie widzi w tym niczego pozytywnego.

sykes-picot-1916Poza polami bitew w roku 1916 toczyła się „normalna” polityka. 16 maja podpisano tajne porozumienie między Wielką Brytanią i Francją dotyczące wpływów na Bliskim Wschodzie. Te ubogie ziemie po odkryciu ropy naftowej i upowszechnieniu silników spalinowych stały się dla mocarstw łakomym kąskiem. Traktat „Sykes-Picot” dzielił tereny upadającego imperium otomańskiego na pięć stref. Obecna Syria oraz Liban przypadły Francji, a Irak, Jordania i Palestyna – Wielkiej Brytanii. Granice wytyczono nie licząc się z różnicami plemiennymi i religijnymi, co stało się podłożem konfliktów trwających do dziś. W grudniu te same dwa mocarstwa dokonały podziału niemieckiej kolonii Togo, którą zajęły już w 1914 roku. W ten sposób powstały w Afryce Zachodniej dwa kraje: Togo Brytyjskie i Togo Francuskie. Pierwszy jest dziś częścią Ghany, drugi – samodzielnym państwem.

Do zmian terytorialnych doszło również na półkuli zachodniej. Duńczycy w referendum narodowym zgodzili się na sprzedaż Duńskich Indii Zachodnich Stanom Zjednoczonym. Za południową część grupy Wysp Dziewiczych w archipelagu Małych Antyli na Morzu Karaibskim, Amerykanie zapłacili 25 milionów dolarów.

Tymczasem w USA, 7 listopada prezydent Thomas Woodrow Wilson, jako kandydat Demokratów, pokonał w wyborach republikanina Charlesa Evansa Hughesa. Pozostał w Białym Domu na drugą kadencję prawdopodobnie dzięki obietnicy dalszego trzymania się z dala od wojny w Europie. Kilka miesięcy później stwierdził jednak, że tego wyborczego zobowiązania nie może zrealizować i poprosił Kongres o wypowiedzenie wojny Niemcom.

Jak rozmawiać o prawach człowieka, kiedy na frontach codziennie giną tysiące ludzi? Kogo wtedy interesuje los osoby, którą powszechnie uważa się ledwie za istotę humanoidalną, bliższą małpie niż homo sapiens? Przywieziony z Kongo do Ameryki w 1904 roku pigmej Ota Benga był prezentowany, jako ciekawostka na wystawach i ogrodach zoologicznych. W klatce z orangutanami i szympansami.W końcu odzyskał wolność, ale nie udało mu się wrócić do Afryki. Poniżany, popadł w depresję i 20 marca 1916 roku popełnił samobójstwo. W wieku około 32 lat.

Co oczywiste, prasa łódzka, żegnała rok 1916 informacjami wojennymi. „Godzina Polski” analizowała przyczyny i ewentualne konsekwencje zmiany na stanowisku naczelnego wodza armii francuskiej. Ustąpienia generała Joseph`a Joffre i mianowania w jego miejsce gen. Roberta Nivelle’a. 31 grudnia publikowano komunikaty z 30 grudnia. Wielka Kwatera Główna z Berlina donosiła:

Wschodni teren walk. Front wojsk Ks. Leopolda Bawarskiego. Przy niepomyślnej pogodzie toczyła się zwykła akcya bojowa w rowach strzeleckich. Front wojsk generała-pułkownika arcyksięcia Józefa. W śnieżnych Karpatach lesistych odbywają się pomyślne wycieczki patroli strzelców niemieckich. Na pograniczu górskiem Siedmiogrodu wojska atakujące niemieckie i austryacko-węgierskie wtargnęły, pomimo zaciętego oporu, do oszańcowanych stanowisk i pomimo silnych kontrataków, podczas których Rosyanie pozostawili w naszych rękach 10 oficerów 650 żołnierzy i 7 karabinów maszynowych, posunęły się dalej naprzód.

Bałkański teren walk. Grupa wojsk generała feldmarszałka Mackesena. Nasze niestrudzone wojska na całym froncie pomiędzy górami, a Dunajem nacierają na ustępującego nieprzyjaciela. Toczą one ustawiczny bój na linii na północny wschód od Viziru – Sutesti – Slobozia. Front macedoński. Toczą się jedynie drobne utarczki oddziałów wywiadowczych na płaszczyźnie Strumy.

Zachodni teren walk. Front wojsk generała-feldmarszałka Ks. Rupprechta Bawarskiego. Na północny zachód od Lille, przeważnie na Sommą, na brzegu północnym oraz w poszczególnych odcinkach frontu Aisne ogień wzmógł się na razie. Wielokrotnie odparto natarcia patroli angielskich i francuskich. Front Niemieckiego Następcy Tronu. Na lewym brzegu Mozy Francuzi wykonali w ciągu dnia na zyskane przez nas linie w pobliżu Morte Homme szereg ataków, poprzedzonych silnemi falami ogniowymi, które bez wyjątku odparto.

Podpisał: Pierwszy Generał – Kwatermistrz Ludendorff.

pilsudski_wychodzi_z_ziemianki_kostiuchnc3b3wka_1916

Józef Piłsudski w Kostiuchnówce – 1916 r.

Austriacki sztab generalny donosił z Wiednia:

Wschodni teren walk. Na równinie wołoskiej nacierające siły zbrojne sprzymierzone zyskały w nieustannej walce linie Viziru – Sutesti, oraz pomiędzy Rimnicul – Sarat, a Plaginesci. Na zachód od Plaginesti grupa bojowa generała von Kraffta zbliża się do podnóża gór. Bataliony austryacko-węgierskie zabrały tu nieprzyjacielowi dwie haubice 10 cm. Skrzydło południowe grupy wojsk generała pułkownika arcyksięcia Józefa, pomimo zaciętego oporu nieprzyjacielskiego, osiągnęło ponownie znaczne postępy. Kontrnatarcia rosyjskie odparto, uprowadzając 10 oficerów, 650 żołnierzy i 7 karabinów maszynowych, jako zdobycz dnia tego. Na północ od doliny rzeki Uż rozchwiał się atak rosyjski. Na północny-zachód od Załucza nasze patrole oficerskie odbyły pomyślnie wywiady w kierunku stanowisk nieprzyjacielskich. Na Wołyniu jedna z naszych eskadr powietrznych obrzuciła bombami skład leśny na wschód od Sadowa.

Włoski i południowo-wschodni teren walk. Nie wydarzyło się nic szczególnego.

Podpisał się: zastępca szefa sztabu generalnego von Hoefer Feldmarszałek – porucznik.

Swój komunikat ogłosiła również główna kwatera sprzymierzonej armii bułgarskiej:

Front macedoński. Na całym froncie słaba akcya artyleryjska. Artylerya bułgarska i niemiecka ostrzeliwały pod Bitolą wojska nieprzyjacielskie, które wykonywały poruszenie przed miastem. Front rumuński. Na północnym zachodzie w Dobrudży trwa dalej ofenzywa odpowiednio do planu wojennego. Zajęliśmy wieś Rachel.

Publikowano także ocenzurowane komunikaty drugiej strony konfliktu. Z Paryża donoszono:

Na lewym brzegu Mozy Niemcy, po długotrwałem przygotowaniu artyleryjskiem, o którem już wczoraj wzmiankowano, a którego napięcie jeszcze się wzmogło, wykonali pod wieczór silny atak na froncie przeszło 3 km przeciw stanowiskom francuskim na zachód od wzgórza 304, aż do wschodniego zbocza Mort Homme. Atak spełzł na niczem w ogniu artylerii, piechoty i karabinów maszynowych. Część sił niemieckich wtargnęło do rowu francuskiego na południe od Mort Homme. Na prawym brzegu Mozy Francuzi rozproszyli silny oddział wywiadowczy niemiecki na wschód od reduty Hardaumant. Na reszcie frontu noc była spokojna. Lotnictwo. Porucznik Heurteaux w dniu 27 grudnia zestrzelił 16 z rzędu samolot niemiecki. Potwierdza się, że lotnicy francuscy w tym samym dniu zestrzelili 4 dalsze samoloty niemieckie. Jeden z tych aparatów strącił porucznik Losle, odnosząc 6 z rzędu zwycięstwo oraz szeregowiec Martin, który zestrzelił dotychczas 5 samolotów. 29 grudnia wieczorem. Między Aisneą i Oisneą Francuzi zwrócili skuteczny ogień artylerii na zakłady niemieckie w okolicy Quennvieres. Patrole francuskie wdarły się do rowów opuszczonych przez Niemców. Na lewym brzegu Mozy Niemcy w ciągu przedpołudnia ostrzeliwali gwałtownie stanowiska francuskie od Mozy aż do Avocourt. Podejmowane w rozmaitych punktach tego frontu próby ataków odparto w walkach na granaty ręczne. Pozatem wszędzie walka artyleryi, z chwilowemi przerwami. Lotnictwo. Adyutant Lusbery zestrzelił 6 z rzedu samolot nieprzyjacielski. Porucznik de la Tour zestrzelił 8 z rzędu samolot. Dnia 27 i następnej nocy lotnicy francuscy rzucili bomby na lotnisko Grisolles, na dworzec kolejowy Nesle i na rozmaite fabryki między innemi w Neunkirchen.

Brytyjska kwatera główna z Londynu informowała o wydarzeniach z 29 grudnia:

Uderzyliśmy skutecznie na linię nieprzyjacielską na wschód od Les Gars i znaleźliśmy, że rowy zostały silnie zniszczone wskutek naszego ognia. Na południe od Ancre i w pobliżu Pertes artylerya podjęła ponownie energiczną akcyę.

godzina-01-1917

Łódzkie gazety w sylwestrowych numerach relacjonowały również koronację Karola Habsburga na króla Węgier, która odbyła się dzień wcześniej. Nowy cesarz Austro-Węgier zasiadł na tronie w Budapeszcie jako Karol IV. Był ostatnim cesarzem chrześcijańskiej Europy. Niespełna dwa lata później, w listopadzie 1918 roku, musiał zrezygnować z rządów, ale nie zgodził się na formalne abdykacje. W 1921 roku próbował bezskutecznie restaurować swą monarchię na Węgrzech. Zmarł na emigracji na portugalskiej Maderze. Między innymi za nieugięte trzymanie się tytułów, dających władzę rzekomo pochodzącą od Boga, został Karol Habsburg błogosławionym Kościoła Katolickiego. Jak twierdzą katolickie media, ostatni cesarz „trudy wygnania i cierpienia spowodowane chorobą ofiarował za powierzone mu przez Boga narody”. Aktu beatyfikacji dokonał w 2004 roku papież Jan Paweł II. Narody, w tym Polska, ofiary swojego pana i władcy nie doceniły – zdecydowały wybić się na niepodległość. Dlaczego odrzuciły wspaniałą władzę cesarską pochodząca od Boga? Tego władcy Watykanu nigdy nie wyjaśnili…

Polacy znajdujący się przełomie roku 1916 i 1917 pod „opieką” dwóch cesarzy zaczynali już wierzyć w odrodzenie własnego państwa. Ale tylko monarchiści myśleli o ogłoszeniu królem Polski cesarza Karola. Dziennik „Godzina Polski”, zwana „gadziną” ze względu na niemieckiego wydawcę, witała Nowy Rok z optymizmem. W tonach super patriotycznych. „Resurrexit!” – krzyczała rycina na pierwszej stronie numeru z 1 stycznia 1917. Jakby za chwilę miał nadejść koniec wojny i niepodległa Rzeczpospolita. Dalej też patriotycznie: nutki i tekst starej „Pieśni o Kraju” z muzyką Ignacego Kossobudzkiego i tekstem Artura Oppmana.

resurrexitGłóg zbierał będzie na rodzajnej niwie | Siła wycierpi i napłacze siła | Ten, kto od ciebie w dalekości żywie | Ojczyzno miła!
Jako żurawiom, lecącym z wyraju | Na one gniazda, co je macierz wiła | Trzeba mu zórz twych — i nieba — i maju | Ojczyzno miła !
A gdy tułacza los położy w grobie | Kędy piołunem żałość go poiła | Jemu i w trumnie marzy się o tobie | Ojczyzno miła!
Bo, jak sen, gaśnie każde miłowanie | I wszystko ziemskie ima w plen mogiła | Jedno ku tobie trwałe jest kochanie | Ojczyzno miła!…

 

To miał być radosny dla Polski, Nowy Rok 1917… „Godzina Polski” już widziała jutrzenkę swobody i orła białego cień na światem:

Nad kolebką Nowego Roku trzepoce rozpiętemi skrzydły zbudzony z długiego snu Orzeł biały, wznosi się do wielkiego potężnego lotu ten nasz ptak królewski, leci w wyżyny wyzwolony, choć skuć go do śmierci chciały więzy nikczemnych przyjaciół – wrogów…

Jak było naprawdę? O tym opowiemy za rok…

 

Oskarżano się o kłamstwa, manipulacje, plagiaty, a nawet o bicie fałszywej monety. Zdarzały się też kpiny z małego przyrodzenia przeciwnika… Międzywojenna prasa łódzka nie przebierała w środkach, aby pogrążyć konkurencję.
Podłożem konfliktów w łódzkiej prasie międzywojennej były wydarzenia wcześniejsze. „Głos Polski” prowadził Marceli Sachs, były współpracownik m. in. „Godziny Polskiej”, finansowanej podczas wojny przez Niemców. Po odejściu okupanta Sachs przejął wydawnictwo i zaczął wydawać własną gazetę. Przez pozostałych wydawców był uważany za niemieckiego kolaboranta i bezprawnego użytkownika drukarni, która ich zdaniem była mieniem państwowym. Szczególnie ostro protestował „Rozwój”, dziennik opcji narodowej, który przez całą wojnę nie mógł się ukazywać.

republika1925-0

Odpowiedź „Głosowi Polskiemu” i w ogóle byłym prasowym szpiclom okupacyjnym, bandytom pióra, szantażystom i denuncjantom – Ilustrowana Republika 4.11.1925

Inni również nie oszczędzali wydawcy „Głosu”. W roku 1922 zdesperowany Sachs oskarżył o oszczerstwo redaktora dziennika „Straż Polska”, Józefa Petryckiego, który otwarcie zarzucił mu korzystanie z pieniędzy niemieckiego okupanta oraz nazwał „pruskim denuncjatorem i prowokatorem”. Po przesłuchaniu świadków, m.in. prezydenta miasta Aleksego Rżewskiego, mecenasa Piotra Kona oraz wydawcę „Rozwoju” – Wiktora Czajewskiego, sąd uniewinnił Petryckiego. Tym samym przyznał, że zarzuty wobec Sachsa nie były oszczerstwem i są dowody na to, iż współpracował on z okupantem. Właściciel „Głosu Polskiego” wiele stracił w opinii publicznej, ale po zapłaceniu odszkodowania na rzecz państwa, utrzymał wydawnictwo.
„Głos Polski” w tym czasie należał do najpoczytniejszych łódzkich dzienników, ale był to początek jego końca. U Sachsa pracowała cała czołówka łódzkich dziennikarzy, m. in.: Czesław Nusbaum-Ołtaszewski, Władysław Polak, Gustaw Wassercug, Jan Urbach, Eugeniusz Kronman. W 1923 roku Ołtaszewski i Polak, przy finansowej pomocy Maurycego Poznańskiego i dwóch innych udziałowców, założyli spółkę i zaczęli wydawać nowy dziennik poranny – „Republika” oraz popołudniowy „Express”. W krótkim czasie „Republikanie” przejęli znaczną część czytelników „Głosu” i osiągnęli największy nakład wśród pism porannych w Łodzi – 20 000 egzemplarzy. Rywalizacja o czytelnika i reklamodawców bywała bardzo ostra. Polemiki prasowe przybierały formę niewybrednych pyskówek i osobistych wycieczek.
W styczniu 1925 roku „Głos” w artykule „Wylęgarnia kaczek”, zarzucił „Republice” kierowanie się zasadą: „czytelnik nie świnia – wszystko zje” i serwowanie sensacji wyssanych z palca. Jako przykłady podano informacje o rezygnacji prezydenta miasta Mariana Cynarskiego, o zakupie przez Wojciecha Korfantego „Ilustrowanego Kuriera Codziennego” i planowanej dymisji premiera Grabskiego.
Następnego dnia „Republika” odpowiedziała zdecydowanie, iż jej fachowe służby informacyjne pozyskują nie tylko stereotypowe wiadomości , takie same jak wszystkie redakcje, ale również zakulisowe, trudniej dostępne. Przy okazji wyszydziła „Głos Polski”, który jej zdaniem stosuje prymitywne metody walki o czytelnika. „Łatwiej dementować cudze informacje, niż zdobywać własne” – stwierdziła i dodała, że taka taktyka popłaca tylko na bardzo krótką metę, a dowodem jest fakt spadającego z dnia na dzień nakładu „Głosu Polskiego” i nieustannie wzrastającego nakładu „Republiki”.
3 maja 1925 roku „Głos Polski” podał zaskakującą informację, która miała powalić konkurencję na kolana. Zaczynała się super sensacyjnie:
„Wczoraj o godzinie 9-ej i pół rano do lokalu, zajmowanego przez wydawnictwo dzienników „Republika” i „Express Wieczorny” przy ulicy Piotrkowskiej nr. 49, przybył silny oddział policji i zamknąwszy wszystkie wyjścia, przystąpił do gruntownej rewizji. Przeszukaniu poddane zostały pomieszczenia, zajmowane zarówno, przez administrację jak redakcję i drukarnię „Republiki” i „Expressu Wieczornego”.
Czego szukała policja w wydawnictwie „Republiki”? Zdaniem „Głosu”, to tam właśnie prowadził trop śledztwa w sprawie fałszywych srebrnych dwuzłotówek, które niedawno pojawiły się w obiegu. W wyniku przeszukania drukarni odkryto rzekomo niezaprzeczalne dowody przestępczej działalności:
„W ręce policji kryminalnej dostała się kunsztownie i przemyślnie skonstruowana fabryczka fałszywych dwuzłotówek metalowych, oraz poważna ilość gotowych monet, nie pozostawiających żadnych wątpliwości, iż tu właśnie, w lokalu „Republiki” i „Expressu Wieczornego” znajdowała się wytwórnia fałszywych pieniędzy. Wskutek rewizji tej dwie osoby zostały aresztowane.”
„Republika” następnego dnia zdementowała te rewelacje.
„W powyższych wiadomościach niema ani krzty prawdy. Stanowią one jeden ciąg kłamstw, fałszów i źle ukrywanych insynuacji. Wydawnictwo „Republiki” i „Expressu” pociąga winnych rozsiewania fałszywych i szkodzących nam wiadomości do odpowiedzialności sądowej.
Sprawa została wyjaśniona w „Expressie Wieczornym” 4 maja 1925 roku w artykule o znamiennym tytule „Łajdactwo”. Poinformowano, że operator prasy Krampf odbił na tekturowej matrycy dwuzłotówkę z obu stron. Inni pracownicy, kiedy je odkryli zanieśli do dyrekcji. Ta, obawiając się, że drukarze mogliby rzeczywiście nowoczesne maszyny wykorzystać do drukowania pieniędzy, wezwała policję. Krampfa poddano kilkudniowej dyskretnej obserwacji. Śledczy nie stwierdzili jednak niczego podejrzanego w jego działaniach. Nic nie wniosły do sprawy rewizje w pomieszczeniu, w którym pracował, ani w jego mieszkaniu. Nie znaleziono żadnej fałszywej monety i po przesłuchaniu kilku osób sprawę umorzono.
Koncern Republika wniósł sprawę do sądu zarzucając „Głosowi” działanie z zamiarem skompromitowania najgroźniejszych konkurentów, podważenia zaufania wśród czytelników i zrujnowania wydawnictwa. Do rozstrzygnięcia sporu nie doszło, gdyż sąd sprawę umorzył uznając, że brakuje podstaw do jej wszczęcia.
22 maja 1926 roku konflikt rozgorzał z nową siłą, wskutek opublikowania na pierwszej stronie „Expressu Wieczornego Ilustrowanego” informacji w formie ogłoszenia oskarżającej Marcelego Sachsa o kradzież rosyjskiej nowelki. Treść tej fikcyjnej, bardzo obraźliwej reklamy była następująca:
„Marceli Sachs – obecnie wydawca „Głosu Polskiego”, dawniej redaktor szpiclowskiej „Godziny Polski”, używający fałszywie tytułu doktora praw, ukradł pisarzowi rosyjskiemu L. d`Orowi nowelkę p.t. „Tak było”!
Następnego dnia w „Republice” w artykule pod tytułem „Ukradłeś Marceli Sachs!” na dowód plagiatu przedstawiono opublikowaną w 1916 roku treść utworu Sachsa oraz rosyjskiego oryginału. Redaktor „Głosu” tłumaczył się, iż nigdy nie twierdził, że jest to jego własny utwór, ale wyłącznie tłumaczenie, a informację o tym przeoczyła redakcja. Można powątpiewać czy w tydzień po zamachu majowym czytelników mogły poruszyć te odgrzewane afery, dotyczące wykształcenia i twórczości literackiej redaktorów łódzkich gazet. Mieli przecież pod dostatkiem wrażeń związanych z groźbą wojny domowej i niepewną sytuacją polityczną w kraju.
Trzy lata później doszło do bezprzykładnej w dziejach prasy kradzieży, której tym razem ofiarą padł Marceli Sachs. Chory na gruźlicę i częściowo sparaliżowany właściciel „Głosu Polskiego” wydzierżawił gazetę spółce swoich współpracowników, po czym wyjechał za granicę na leczenie. Kierujący spółką „Ilustrowana Prasa Wieczorna” Gustaw Wassercug i Eugeniusz Kronman, postanowili bezwzględnie wykorzystać przedłużająca się nieobecność Sachsa. 1 lutego 1929 roku przygotowali do druku nową gazetę o nazwie „Głos Poranny”, będącą niemal kalką „Głosu Polskiego”, wykorzystując przygotowane do niego materiały. Nie wahali się też zabrać listy prenumeratorów i przekonać ich do nowego tytułu. Redakcję z ulicy Piotrkowskiej 98 przenieśli do pobliskiego budynku przy Piotrkowskiej 101. Z dnia na dzień zniknął „Głos Polski”, a w jego miejsce zaczął wychodzić „Głos Poranny”. Sachs o sprawie dowiedział się dopiero po powrocie do kraju. Przeżył szok, kiedy od sprzedawcy w kiosku usłyszał, że jego gazety już nie ma, ale może poczytać sobie „Głos Poranny”. Próbował jeszcze walczyć, reaktywował „Głos Polski”, ale nie był w stanie pozyskać odpowiedniej liczby prenumeratorów, aby utrzymać pismo. Pogrążył się w długach i wkrótce umarł.

sachs1
Po ostatecznym upadku „Głosu Polskiego”, do rywalizacji na epitety przystąpili dawni koledzy z redakcji Sachsa: Gustaw Wassercug, naczelny „Głosu Porannego” i Władysław Polak, naczelny „Expressu”. Pod byle pretekstem, redaktorzy wyciągali na forum publiczne fakty i detale z życia osobistego. Wassercug na przykład, zarzucając Polakowi tendencyjność recenzji teatralnych, ironicznie wypytywał w „Głosie” o szczegóły jego długiej wizyty w garderobie pewnej aktoreczki. Władysław Polak sięgał po bardziej intymne i wyrafinowane argumenty. Potrafił w otwartym liście prasowym zwracać się do naczelnego „Głosu” określeniami typu: „O, Guciu, perło Wschodu i Wschodniej!” lub „Mój ty malutki Gutasku”, tak jakby coś więcej wiedział o szczegółach anatomicznych byłego kolegi.
Prasowe pyskówki nie wynikały tylko z osobistych antypatii redaktorów. Często skandale i sensacje wywoływano świadomie, licząc na lepszą sprzedaż swoich pism oraz przyciągnięcie reklamodawców. Przy bardzo ostrej konkurencji na rynku, codzienne gazety starały się schlebiać przede wszystkim czytelnikom o najmniej wybrednych gustach. Zapominano o zawodowym kodeksie postępowania, wymagającym szacunku dla cudzych poglądów oraz pisania o faktach, a nie o własnych fantazjach. Górę brała zasada: cel uświęca środki…

Nasz współczesny arcymistrz sucharów Karol S., aczkolwiek człowiek twórczy i oryginalny, mógłby wiele skorzystać na lekturze starej prasy. Najlepsze sucharburgery siadają przy dowcipie, jakim próbował rozbawić czytelników Głos Poranny 30 stycznia 1935.

Po stawie pływa stara kaczka z kaczętami.
Nagle na brzegu ukazuje się redaktor pewnego pisma sensacyjnego i zaczyna się rozbierać.
W tym momencie stara kaczka woła do swych małych:
- Dzieci odsuńcie się! Tatuś chce się kąpać!

kaczka_dziennikarska

Kaczka dziennikarska – rękodzieło. Źródło: http://fotoforum.gazeta.pl

Mało zorientowanym w sprawach drobiu i mediów drukowanych przypominamy skąd wziął się termin „kaczka dziennikarska”:

Wymyślił ją podobno Egide Norbert Cornelissen, Belg żyjący na przełomie XVIII i XIX wieku. Ten żołnierz i literat o specyficznym poczuciu humoru, postanowił sprawdzić, jak daleko sięga naiwność czytelników. Zamieścił w prasie ogłoszenie o sprzedaży kaczki. Kupców zachęcał zmyśloną historią tego ptaka. Niezwykła kaczka miała pochodzić rzekomo z makabrycznej hodowli. Autor ogłoszenia twierdził, że była ostatnią z dwudziestu kaczek, jakie posiadał początkowo. Kaczki te po kolei zabijał i dawał pozostałym na pożarcie. W końcu została jedna, która wskutek potwornego kanibalizmu miała wykazywać się niezwykłą drapieżnością i siłą. Niezwykła była również jej cena, przewyższająca pięciokrotnie cenę zwykłej kaczki. Mimo to, chętnych kupców nie brakowało. Eksperyment Cornelissena powiódł się, okazało się, że „ciemny lud” (i nie tylko ciemny) łyka każdą niedorzeczność, byle była poparta jakimś pseudonaukowym opisem.

„Kaczka dziennikarska” oznacza zatem świadomie kłamliwą, albo niepotwierdzoną informację opublikowaną w mass-mediach. Co takiego stworzył „redaktor pewnego pisma sensacyjnego”, że trafił do prasowego dowcipu, niestety nie wiemy…

Rasizm niejedno ma imię. W III Rzeszy, kraju germańskich „nadludzi”, dochodziło do takich absurdów, jak ten przedstawiony w „Głosie Porannym” 21 lutego 1935 roku.

Jest w Berlinie „klinika dla lalek”, gdzie przywraca się zdrowie ofiarom gier dziecięcych. Ostatnio zgłosiła się do tego zakładu pięcioletnia dziewczynka z wspaniałą „Józefiną Baker”. Murzyńska gwiazda miała złamaną rękę, które to uszkodzenie jej mała właścicielka z wielkiem przejęciem prosiła naprawić, co jej uroczyście przyrzeczono.
Gdy w parę dni później mała klientka przyszła po swą lalkę, usłyszała, co następuje :
- Jesteśmy niepocieszeni, panieneczko, ale nie mogliśmy wykonać zamówienia. Naprawianie czarnych lalek jest nam surowo wzbronione.

Tymczasem łódzka publika czekała niecierpliwie na premierę nowego filmu z Czarną Wenus – „ZouZou”, nie przejmując się karnacją gwiazdy. Widać sądzili, że ciemne laleczki potrafią nie mniej niż blade…

Noworoczny nastrój w jednym z łódzkich hoteli przed 100 laty zepsuło tragiczne wydarzenie: podwójne samobójstwo dwojga młodych ludzi.

We wtorek wieczorem, 30 grudnia 1913 roku do Łodzi przyjechała elegancka para. Młody mężczyzna zapisał się w księdze hotelowej jako Kazimierz Woyno, lat 20, zamieszkały w Warszawie. Jego piękną towarzyszką była 30-letnia Kazimiera Łazowska, córka tumblr_ms2nw7wt9n1rq675oo1_500urzędnika sądowego z Warszawy. Jak się później okazało, kobieta była mężatką. W środę 31 grudnia młoda para zwiedzała miasto i spacerowała dłuższy czas po ulicy Piotrkowskiej.

Wieczorem, po powrocie do hotelu młodzi zamówili do pokoju kolację z winem i likierami. Po pewnym czasie goście hotelowi zajmujący sąsiedni pokój usłyszeli jęki dochodzące zza ściany, które wkrótce ustały. Zaniepokojeni zaalarmowali obsługę hotelu. Kiedy otworzono drzwi, ujrzano scenę jak z finału taniego melodramatu. Na kanapie w śmiertelnym uścisku spoczywały zwłoki młodej pary. Ona ubrana w wykwintny kostium, on – we frak. Na stole stały kieliszki z winem. Obok nich znaleziono cyjanek potasu. Na stole leżało także kilka listów zaadresowanych do rodziny i zarządu hotelu.

Jeden z nich, do męża zmarłej Kazimiery, był bardzo krótki: „Inaczej obecnie postąpić nie mogłam”… W liście do zarządu hotelu znajdowało się 35 rubli z poleceniem rozdania służbie hotelowej, jako napiwków. Zmarły młodzieniec pozostawił list zaadresowany do brata, profesora seminarium duchownego. Po zawiadomieniu policji, która opieczętowała pokój, wysłano do rodziny telegramy z tragiczną informacją.

Źródło: Nowa Gazeta Łódzka 1914 nr 1 (2 stycznia)

Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2017 To ci historia! Design by SRS Solutions

  • RSS
  • Flaker
  • Twitter
  • Tumblr
  • Facebook
  • GoldenLine
  • Nasza Klasa
  • Wykop