To ci historia!

Blog historyczny, ciekawostki historyczne, sensacje

Wpisy z tagiem: renowacja

Zamek na kopcu okrągłym wokoło murowany, stary porysowany, we środku z drzewa budowany. Pod tym kopcem przykop i wał ze trzech stron, a z czwartej rzeka Bzura. Do zamku jest most wielki, dobry do wjechania, z poręczem…

Tak opisano zamek w lustracji z 1599 roku. Ruiny na sochaczewskim wzgórzu pamiętają jeszcze jesień średniowiecza. To jeden z najcenniejszych zabytków zachodniego Mazowsza.

p1020860

Ruiny sochaczewskiego zamku w 2012 roku

Murowany zamek nad brzegiem Bzury powstał prawdopodobnie w połowie XIV wieku za czasów panowania księcia mazowieckiego Siemowita III. Wcześniej, zdaniem znawców dziejów, istniała tu drewniano-ziemna warownia wzniesiona przez Konrada I Mazowieckiego. Tego samego księcia, który nieroztropnie sprowadził Krzyżaków na ziemię chełmińską, pogarszając tym samym na kilka wieków sytuację geopolityczną Rzeczpospolitej. W okresie samodzielności księstwa mazowieckiego sochaczewski zamek musiał mieć duże znaczenie nie tylko militarne, ale i polityczne. Świadczy o tym choćby zorganizowanie w roku 1377 przez księcia Siemowita III zjazdu książąt mazowieckich i uchwalenie tutaj tzw. statutów sochaczewskich, pierwszego pisanego zbioru praw dla całego Mazowsza. Statuty znosiły tzw. „sądy boże” czyli stare, niesprawiedliwe metody rozstrzygania sporów: poddawanie procesujących się stron najróżniejszym próbom, np. pojedynku sądowego, pławienia w wodzie, czy niesienia gorącego żelaza. Przetrwanie tych prób dowodzić miało racji sądzonego, co wynikało z oczywistego wówczas przeświadczenia, że Bóg nie dopuści do krzywdy osoby niewinnej.

p1020855

Ruiny zamku w 2012 roku

15 lipca 1414 roku doszło w Sochaczewie do kolejnego doniosłego wydarzenia. Na miejskim rynku słynny rycerz Zawisza Czarny z Garbowa wypowiedział wojnę Krzyżakom. Ogłosił to w imieniu króla Polski i własnym. W 1476 roku zamek wraz z miastem i ziemią sochaczewską zostały włączone do Królestwa Polskiego. Gdzie dokonano tego historycznego aktu? Oczywiście, na sochaczewskim zamku. Od tej pory warownia stała się siedzibą starosty grodowego oraz stacją królewską. Według kronikarza Długosza, król Kazimierz Jagiellończyk sporo ryzykował przyjeżdżając do Sochaczewa, podczas gdy książęta mazowieccy szykowali się do wojny w obronie swojej niezależności.

sochaczew-2014-1Głównym problemem sochaczewskiej warowni od początku była mała stabilność gruntu na wzgórzu zamkowym. W tego powodu zbocza stale obsuwały się, powodując spękanie murów i niszczenie zabudowy wewnętrznej. Na początku XVII wieku stan obiektu pogorszył się na tyle, że warownia przestała spełniać swoje podstawowe funkcje obronno-urzędowe. Doszło do katastrofy budowlanej, w wyniku której osunął się prawdopodobnie północny stok wzgórza i zawaliła znaczna część muru.

Odbudowa, którą zarządził król Zygmunt III Waza, szła bardzo opornie. Dopiero w połowie wieku XVII udało się na starych średniowiecznych fundamentach wybudować nowy zamek o charakterze późnorenesansowym lub wczesnobarokowym. Źródła nie rozstrzygają jednoznacznie, jak ta warownia wyglądała. Zanim przywrócono zamkowi dawną świetność został zajęty przez Szwedów, a wkrótce potem przez nich spalony, podczas słynnego potopu. Prawdopodobnie stało się w roku 1657. Zniszczeniu uległa wtedy znaczna część wyposażenia wraz z przechowywanymi tam historycznymi księgami grodzkimi.

sochaczew-2014-2Przez ponad 100 lat dawna warownia księcia Siemowita pozostawała ruiną. Był to właściwie koniec jej funkcji obronnej. Nie tylko ze względu na zniszczenia, ale i rozwój artylerii oraz ówczesną sytuację polityczną Rzeczpospolitej. Dopiero w latach 1789-90 zamek częściowo odbudował starosta sochaczewski Kazimierz Walicki. W oparciu o ocalałe mury powstał gmach przystosowany do pełnienia funkcji urzędowo-kancelaryjnych i pomieszczenia archiwum grodzkiego. Przetrwał tylko 4 lata, podczas powstania kościuszkowskiego zniszczyła go pruska artyleria. W 1815 r. na zamkowym wzgórzu stały jeszcze ruiny dwóch baszt. Kolejnej próby odbudowy warowni już nie podjęto.

Do XXI wieku z murowanego zamku pozostało bardzo niewiele. Częściowo zachowały się ściany domu zachodniego z dużymi otworami okiennymi. Ocalały małe fragmenty skrzydeł wschodniego i południowego oraz szczątki oktagonalnej wieży wschodniej, obok której znajdował się wjazd do zamku. Pozostała też osuszona i zarośnięta chwastami fosa zamkowa. Od 1961 roku wzgórze zamkowe objęte jest opieką konserwatora zabytków.

Mimo, że stan ruin systematycznie się pogarszał, do roku 2013 nie podjęto poważniejszych prac mających uchronić je przed ostatecznym zniszczeniem. Latem 2006 roku na wzgórzu prowadzone były wykopaliska archeologiczne, podczas których odkryto nieznane wcześniej fundamenty, prawdopodobnie dawnego przejazdu bramnego. Znaleziono sporą ilość ceramiki, gwoździ i innych drobiazgów. Przy okazji oczyszczono wzgórze z krzaków i zlikwidowano roślinność porastającą mury.

sochaczew-2014-3

Odrestaurowany fragment muru zachodniego

Dopiero w grudniu 2012 roku w sochaczewskim ratuszu podpisano z firmą Skanska umowę, która przewidywała wzmocnienie i zabezpieczenie wzgórza zamkowego oraz zabezpieczenie ruin. Pieniądze na te roboty udało się zdobyć w wyniku kilkuletnich starań urzędu miejskiego oraz Stowarzyszenia „Nasz Zamek”, którego statutowym celem jest odbudowa sochaczewskiego zamku. Zarząd Województwa Mazowieckiego przeznaczył na ratowanie wzgórza i ruin prawie 4,4 miliona złotych z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Ponieważ cały projekt kosztował prawie 5 milionów, resztę musiało dołożyć miasto.

sochaczew-2014-7

Cegła o idealnie równych krawędziach i odcieniu znacznie odbiegającym od oryginalnej nie wzbudziła zastrzeżeń…

Prace na wzgórzu zamkowym trwały ponad 10 miesięcy. W ramach rewitalizacji przede wszystkim zabezpieczono skarpy przed osuwaniem. Wzgórze odwodniono, mury zabezpieczono i częściowo zrekonstruowano. Wybrukowano zamkowe posadzki i dziedziniec oraz wykonano podświetlenie obiektu. Ponadto powstały nowe schody i ścieżki prowadzące na wzgórze oraz balustrady i tablice informacyjne. Zbocza wzgórza zostały obsadzone ozdobną roślinnością.

sochaczew-2014-8Oficjalne otwarcie odnowionego wzgórza nastąpiło 11 listopada 2013 roku. W styczniu tego roku okazało się, że konieczne będą poprawki, bo w niektórych częściach dobudowanych murów odpadają cegły. Wiosną te usterki zostały poprawione i przez cały sezon letni wzgórze i ruiny służyły zwiedzającym. Z okazji 600-lecia wypowiedzenia przez Zawiszę Czarnego wojny Krzyżakom odbył się tutaj dwudniowy historyczny piknik rodzinny. W każdą niedzielę wakacyjną zwiedzający mogli korzystać bezpłatnie z pomocy przewodnika, który opowiadał o przeszłości sochaczewskiego zamku. Wzgórze jest cały czas otwarte dla zwiedzających. Ma przybliżać historię Sochaczewa jego mieszkańcom oraz przyciągać turystów. Stało się nową wizytówką miasta.

Wykonana została ogromna i kosztowna praca, ale nie udało się postawić przysłowiowej kropki nad „i”. Mając prawie pięciomilionowy budżet i uważny (z pewnością) nadzór konserwatora, nie zadbano o kilka istotnych szczegółów. Trudno zrozumieć dlaczego do uzupełnienia ubytków w murach nie użyto cegły ręcznie formowanej. Przy tego typu pracach jest oczywiste, że brakuje materiałów oryginalnych, więc zastępuje się je współczesnymi, jak najbardziej zbliżonymi parametrami do zabytkowych. Debatowano długo nad zastosowaną zaprawą, ale cegła o idealnie równych krawędziach i odcieniu znacznie odbiegającym od oryginalnej nie wzbudziła zastrzeżeń konserwatora. Pasuje do ponad 300-letnich murów, jak przysłowiowy kwiatek do kożucha. Zaskoczenie może też budzić nowa posadzka zamkowa, wykonana ze żwirku zespolonego żywicą. Nie zadbano nawet o ukrycie skrzynek elektrycznych, tak jakby stanowiły one ważny element ekspozycji zabytku o kilkusetletniej historii… Aż strach pomyśleć, jak wyglądałoby wzgórze zamkowe, gdyby tymi samymi metodami odbudowano zamek…

sochaczew-2014-9

Zwiedzający mogą podziwiać także eleganckie skrzynki elektryczne…

Założone w 2006 roku Stowarzyszenie „Nasz Zamek” ma od dawna gotowy projekt odbudowy. Prezes Stowarzyszenia, Łukasz Popowski słusznie mówi: „Póki nie wprowadzimy na wzgórze życia na stałe, będzie zagrożenie dewastacjami” i chciałby dokonać częściowej odbudowy zamku z przeznaczeniem na ekspozycję historyczną. Tylko, że w przypadku każdej konserwacji, renowacji czy odbudowy zabytku istnieje zawsze poważne pytanie: czy inwestor, który wydał już ogromne pieniądze, jest w stanie finansować również bieżące utrzymanie odnowionego obiektu? Jeśli nie jest to przedsięwzięcie komercyjne (typu pensjonat w starym pałacu), dopłacać do niego będzie podatnik… W tej sytuacji wypadłoby spytać go o zgodę…

* * *

 Źródła:


http://histmag.org/Tajemnice-zamku-w-Sochaczewie-819


http://dawnysochaczew.republika.pl/zamek.htm


http://pokazywarka.pl/vcwcak/


http://www.e-sochaczew.pl/sochaczew,ruiny-zamku-po-pracach-konserwatorskich-fotorelacja,39627.html

http://naszzamek.e-sochaczew.pl/media/index.php?MediumID=177

http://gosc.pl/doc/1800117.Zeby-wandale-nie-wrocili

„Żem ja tego dnia sobotniego na rynek przyszedłszy i obaczywszy u pomienionej Marianny Jurkówny z Dąbrowy Wielkiej masło przedającej, kupiłem u niej osełkę masła za groszy 4 i szeląg, za które dawszy jej pieniądze odszedłem na stronę, a w tym czasie zaraz stał się tumult wielki między białymigłowami, że komunikant na ziemi leżący obaczono, na którychmiast p. Bigoszewicz, podstaroci, blisko natenczas stojąc zawołał mnie, abym te białogłowy do p. burmistrza z nimże zaprowadził.  I przyprowadziwszy przed p. burmistrza, prezentowała p. Gastołka tenże komunikant na rękawicy swojej, i te pomienione dwie białogłowie kazał p. burmistrz prowadzić do więzienia” – zeznawał świadek Andrzej z Sieradza.

sieradz_rynek

Futurystyczna kreacja prezentuje się znakomicie. Sieradzki rynek nie był nigdy taki piękny, nigdy nie był taki…

Działo się to w Wielką Sobotę (21 marca) roku pańskiego 1693. Na sieradzkim rynku odbywał się tradycyjny handel. Z pobliskich wsi zjechały do miasta chłopki z serami, masłem, drobiem, nabiałem. Była wśród nich poddana Sebastiana Małuskiego z Małusza – Marianna Jurkówna w Dąbrowy Wielkiej. Nie wiemy w jaki sposób na jej dłoni nagle znalazła się hostia. Czy zobaczyła ją i podniosła z ziemi, czy faktycznie ukradła z kościoła i chciała jej użyć w jakiś niecnych celach. Panna Jadwiga Malanówna, jako świadek tego świętokradztwa zeznała:

Iż wówczas przyszłam na kupienie na rynek nabiału i stanęłam między białymigłowami, gdzie się tumult stał, któremu się ja przypatrując, obaczyłam u białogłowy na ręce gołej komunikant, na którą ktoś zawołał – „a godnaś to mieć na ręku?” – taż tedy białogłowa z swojej ręki położyła mi ten komunikant na rękawicy prawej ręki, którym ja podała p. Gastołce także na rękawice i z nim poszła p. Gastołka do p. burmistrza, jak te białogłowy poprowadzono.

Z jakichś powodów za wspólniczkę Marianny wzięto mieszkankę Sieradza Ewę Hermanównę.

Trzeba wiedzieć, że komunikant czyli hostia (z łaciny ofiara, zwierzę ofiarne) to opłatek z mąki pszennej, w kształcie koła, ozdabiany często krzyżem lub motywami religijnymi. Jak naucza kościół katolicki po poświęceniu (konsekracji) ten zwykły kawałek pieczywa zmienia się Ciało Chrystusa, którego spożycie podczas Komunii Świętej daje niesłychane łaski i prowadzi do prawdziwego szczęścia. Komunikanty konsekrowane przechowywane są w specjalnej, pozłacanej puszce umieszczanej w tabernakulum. Jest to jedyne godne dla nich miejsce.

Bywały czasy, gdy wierny lud prosto i bezpośrednio pojmował niezwykłą wartość hostii i sądził, że pomóc ona może na wszystko. Skoro jezuici adorowali hostię w monstrancji, żeby ubłagać Boga o deszcz, to nic dziwnego, że niektórzy wierni próbowali wykraść Ciało Boże w celu zakopywania go w polu dla zapewnienia sobie obfitych plonów. Używano również hostii do leczenia gorączki, albo jako „odtrutkę” na zadane czary. Pokusa zdobycia hostii była ogromna, ale ryzyko jeszcze większe. Lud zazdrosny o potencjalne łaski skwapliwie oskarżał każdego, kogo mógł podejrzewać o zamiar świętokradztwa. Wystarczyło mimowolnie wykaszleć hostię w trakcie przyjmowania komunii, by pójść na stos.

Przyjęło się, że istniały dwa powody kradzieży hostii z kościoła: albo dla czarów, albo żeby sprzedać ją Żydom, którzy rzekomo potrzebowali jej do rytuału odtwarzania męki Pańskiej. O taką właśnie zbrodnię oskarżono w XIV wieku w Poznaniu chrześcijankę Krystynę i trzynastu Żydów. Wszyscy spłonęli na stosie.

sieradz_ratusz

Wypróbowana w Sieradzu metoda konserwacji – zasypanie. Tym razem resztek ratusza.

Nie wiemy skąd na sieradzkim rynku wziął się komunikant. Nie znamy też wyroku w sprawie Marianny i Ewy. Zgodnie z ówczesnym prawem aresztowane dziewczyny zapewne zostały odstawione do domu kata przy obecnej ulicy Ogrodowej i poddane tzw. badaniu czyli trzykrotnej torturze rozciągania. Z bólu przyznały się do kradzieży hostii, podając rzekomych wspólników i mnóstwo fantastycznych szczegółów znanych im z pisemek dewocyjnych i kazań plabana. Tak, jak Marusza z Kobierzycka, która przed sądem wójtowskim w Warcie w roku 1679 zdradzała szczegóły swojego pożycia w diabłem Szymaszkiem:

I miałam ja też swego męża tego Szymaszka, brałam z nim ślub w izbie w nocy na ziemi [...] i miałam mu być powolną, bo mię bił i na to mię namawiał, abym ludziom źle czyniła, alem ja nie chciała i o to mię bił.

Za takie „zbrodnie przeciw ludzkości” wyrok zwykle brzmiał następująco:

Stosując się do ustaw pospolitych i prawa majdeburskiego (tj. magdeburskiego), podług surowości artykułów w prawie opisanych przeciwko czarownicom na ukaranie wszelkich zbrodni i podobnych czarowań, ponieważ ta nieszczęsna niewiasta nie umiała od takowych zabobonów czartowskich szpetnych i Bogu się nie podobających powściągnąć się, ale owszem nimi się parać i bawić na wzgardę Bogu i zgubę duszy swojej i na szkodę ludzką, i na utratę zdrowia czarowała, skazuje ją na śmierć, aby na stosie drew jako czarownica spalona była per executorem iustitiae*.

Często jeszcze przed stosem stosowano karę wstępną, np.: ucięcie świętokradczej ręki lub wyrwanie bluźnierczego języka.

Przez kilka stuleci panowała histeryczna wręcz obawa przed świętokradztwem i czarami, której ulegali nawet ludzie wykształceni. W 1600 roku Sebastian Klonowic w dziele „Worek Judaszów” ubolewał nad takimi występkami:

Naydziesz takie złe ludzie, co Sakrament święty
Żydom i czarownicom, w uściech swych przeięty,
Przedaią, bezbożnicy, ciało i krew Pańską,
Uięci do pieniędzy chciwością szatańską.

Taka to była Wielkanoc w Sieradzu roku pańskiego 1693. Ciemniejsza strona naszej przeszłości. Historia, którą próbuje się zasypać, jak resztki sieradzkiego ratusza. Zasypać, przydeptać, zabetonować i zapomnieć. Bo ciemny lud, jak kania dżdżu, łaknie historii innej, lepszej, pełnej miłości do bliźniego i do miłej Ojczyzny…

*****

* przez kata

Fragmenty zeznań świadków pochodzą z książki Bohdana Baranowskiego „Nietolerancja i zabobon w Polsce w XVII i XVIII w.”

To dosyć typowa historia. Los jednej z wielu nieruchomości poszlacheckich w Polsce. Okazały klasycystyczny dwór otoczony prawie pięciohektarowym parkiem w Dobrzelinie k. Żychlina (powiat kutnowski). Powstał w 1848 roku według projektu znanego architekta, Henryka Marconiego. Pierwszym właścicielem był Władysław Orsetti – założyciel cukrowni w Dobrzelinie.

Dobrzelin - dwór 2013 r.

W czasie II wojny światowej we dworze mieścił się szpital, a po wojnie Urząd Gminy i Szkoła. W 2009 roku obiekt został sprzedany prywatnemu inwestorowi. Od tego czasu nic się nie zmieniło. Dwór zamknięty na głucho, niszczeje. Park, dostępny dla każdego, porasta chwastami i krzakami. Podobno są plany odnowy, jest projekt remontu i zgoda konserwatora zabytków na adaptację wnętrza do celów komercyjnych. Mimo to nic tu się nie dzieje. Widać, że państwo i samorząd pozbyły się kłopotu.

dobrzelin4

Dwór w Dobrzelinie to jaskrawy przykład polityki państwa wobec zabytków świeckich. Doskonale ilustruje to poniższa fotografia, którą zamieścił na Facebooku Hannibal Smoke – dziennikarz, pisarz i grafik, zaangażowany w ratowanie zabytkowych dolnośląskich zamków, pałaców i dworów.

Hannibal jest też autorem albumu Cela Śmierci im. ministra Zdrojewskiego czyli PEJZAŻ BARBARZYŃSTWA I KULTUROWEJ PUSTKI. Oskarżonym o katastrofalny stan zabytków jest minister kultury i dziedzictwa narodowego, bo to on zapewnia warunki prawne, organizacyjne i finansowe umożliwiające odpowiednie zachowanie zabytków, ich zagospodarowanie i utrzymanie. Oskarżenie ministra o zaniechanie i zlekceważenie obowiązków jest absolutnie uzasadnione. Dowodem winy są popadające w ruinę i bezpowrotne zapomnienie zabytkowe nieruchomości, stały element polskiego krajobrazu.
„Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek i nie ma prawa do przyszłości” – mawiał marszałek Piłsudski. Stan polskich zabytków wskazuje na to, że pomimo zalewu patriotycznej retoryki w mediach, zażartych sporów o powstańcze wyczyny przodków, Polacy kompletnie nie dbają o materialne dowody swej przeszłości. Dumnym krokiem zmierzamy wprost ku nicości kulturalnej. Sami sobie gotujemy los pariasów Europy. Nie potrzeba nam wrogów i obcych spisków…

Ruiny zamku książąt mazowieckich to jeden z najcenniejszych zabytków Sochaczewa. Murowany zamek powstał prawdopodobnie w połowie XIV w. Był poważnie zniszczony podczas potopu szwedzkiego w 1655 roku. Teraz szwedzka firma Skanska za pieniądze unijne wykonuje umocnienie wzgórza i zachowanych murów oraz rewitalizację otoczenia ruin.

Pieniądze na renowację udało się zdobyć w ubiegłym roku po kilku latach starań. Dopiero po dwóch protestach i rozprawach sądowych władze województwa zatwierdziły wniosek o dofinansowanie. Sochaczew dostał ponad 5 milionów na ratowanie wzgórza i ruin, którym od lat grozi osunięcie i bezpowrotne zniszczenie. A to nie koniec planów. Założone w 2006 roku stowarzyszenie „Nasz Zamek” chce pójść dalej.  Od kilku lat ma gotowy ambitny projekt odbudowy zamku sochaczewskiego.

Więcej: na stronie stowarzyszenia

Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2017 To ci historia! Design by SRS Solutions

  • RSS
  • Flaker
  • Twitter
  • Tumblr
  • Facebook
  • GoldenLine
  • Nasza Klasa
  • Wykop